“Chłopak, którego nie było”

Autor: Elżbieta Rodzeń

Wydawnictwo Znak

Gatunek: literatura obyczajowa, romans

Liczba stron: 432

Data wydania: 31 lipca 2019

Uwielbiam takie historie! Pełna refleksji, niebanalna opowieść, o sile i pięknie rodzącego się uczucia. O przeznaczeniu, przed którym nie da się uciec, które zawsze nas odnajdzie.

  “Z tysiąca niezwykłych powodów lubię słuchać bicia jego serca”.

Elżbieta Rodzeń jest pedagogiem terapeutą, pracuje w poradni psychologczno – pedagogicznej. Uparcie i nałogowo czyta. Mieszka w małym domku pod lasem z mężem – swoim pierwszym czytelnikiem.

Poznajemy Martynę, młodą kobietę, która doświadczyła w swoim życiu wiele cierpienia. Jako mała dziewczynka miała wypadek. To od niego wszystko się zaczęło, zaczęła widzieć chłopca – Kubę, który był niewidoczny dla innych… Jest poddawana różnym terapią, faszerowana farmaceutykami, trafia do szpitala psychiatrycznego. Jednak urojenia nie znikają. Trwa to kilkanaście lat. Mieszka z rodzicami  w podupadającym nadmorskim pensjonacie, który wraz z nimi prowadzi. Do jej obowiązków należy sprzątanie i obsługa gości. Dziewczyna jest bardzo pracowita, zagubiona, odsunięta od podejmowania ważniejszych decyzji. Rodzice, zwłaszcza ojciec uważa ją za kogoś gorszego, niezaradnego, wręcz nieudacznika, daje jej to odczuć na każdym kroku. Jest ciągle porównywana do swojej – rzekomo tej zdolniejszej i lepszej – starszej siostry. Po ciężkim, pracowitym dniu, lubi wyjść na plażę, gdzie w ciszy i spokoju może odpocząć. Pewnego dnia spotyka tajemniczego mężczyznę, który bardzo jej kogoś przypomina. To spotkanie, jak za dotknięciem czarodziejskiej różki, zapoczątkowuje istotne zmiany w życiu Martyny, zmiany zdecydowanie na lepsze.

On jest jak… tajfun. Zjawia się i wszystko wywraca do góry nogami”.

James to bardzo bogaty, przystojny mężczyzna, chce odkupić od rodziców Martyny pensjonat. Ten facet bardzo przypomina jej Kubę – przyjaciela i pierwszą bardzo nierealną miłość. To on dostrzega w Martynie jej talent, ogromne umiejętności dekoratorskie, wyczucie stylu i dobry gust. Widzi w niej piękno i dobroć. Zbliżają się do siebie, obydwoje mają wrażenie, jakby znali się całe życie, dobrze im się rozmawia o wszystkim i o niczym. Jest między nimi zrozumienie i przyjaźń. Chcą być razem. Co przyniesie im przyszłość? Czy los będzie dla nich łaskawy? Obydwoje bardzo dużo przeszli  w życiu…

    “Próbowałam sobie wmówić, że to na pewno nie on. Tyle lat nie miałam już tych widzeń…”

Martyna to bardzo sympatyczna osoba, bardzo ją polubiłam. Niedoceniana, samotna, często poniżana, czuje, że jest ciężarem dla rodziny. Całe życie towarzyszy jej brak akceptacji ze strony najbliższych, brak zrozumienia i brak wsparcia. Marzy o samodzielności i wyrwaniu się z pensjonatu, jednak brakuje jej odwagi i wiary we własne siły. Autorka bardzo realnie ukazała, jaki dominujący wpływ, niekoniecznie dobry, możemy mieć na osoby, które mają mało pewności siebie. Postać Martyny ukazana jest bardzo realnie, wręcz namacalnie. To z jej perspektywy toczy się akcja w  książce, przez co doskonale wiemy co się dzieje w jej myślach i sercu. Poczułam do niej ogromną sympatię, współczułam jej i rozumiałam. Z ciekawością obserwowałam jej stopniową przemianę z zahukanego, brzydkiego kaczątka w pięknego, świadomego swojej wartości łabędzia. Piękne to było. Miłość rodzicielska powinna być bezwarunkowa, a tutaj jej nie ma, jakie to smutne i prawdziwe.

    “Tyle razy słyszałam, że nie jestem wiele warta, że chyba już w to wierzyłam…”

Wątek romansowy oparty jest na elementach paranormalnych. Ta niesamowita historia kompletnie mną zawładnęła, oczarowała i zaskoczyła. Sama nie wiem kiedy ją skończyłam, tak dobrze mi się ją czytało. Bardzo wciąga, przykuwa uwagę, wzbudza ogromne emocje. Akcja toczy się szybko i zaskakuje. Styl autorki bardzo mi się podobał, lekkie pióro, niebanalny pomysł na fabułę. Bohaterowie ciekawie wykreowani, może trochę przesłodzeni, jednak chyba tak musiało być, bo wszystko idealnie współgra tworząc trochę bajkową, romantyczną całość. W której nie brakuje czarnych charakterów, a co gorsza ci -są najbliższą rodziną.

Autorka porusza bardzo trudne tematy i wychodzi jej to bardzo dobrze, prawdziwie. Stopniowo budowane napięcie, wzmagało moją ciekawość. Cała historia wydaje się wręcz mało prawdopodobna, jednak jest w niej coś, co niesamowicie oddziaływało na mnie i przyciągało do siebie. Zaskakuje i kusi swoją tajemniczością, wywołała we mnie zadumę i całą masę pytań… Zjawiska nadprzyrodzone mieszają się ze zwykłą codziennością. Jedno i drugie jest skomplikowane. Pozytywna energia, ciepło, zaufanie, zrozumienie, przyjaźń, miłość. Wywołała we mnie przeróżne emocje, od złości po serdeczny, ciepły uśmiech. Dobrze mi było w świecie Martyny. Nie brakowało w nim drastycznych, pełnych napięcia chwil. Przyniosła mi uśmiech, smutek, przerażenie, niemoc, złość. Choroba, wypadek, śpiączka, próba samobójcza, zakłamanie, zazdrość, brak empatii. To wszystko znajdziecie w tej pięknej opowieści, chwytającej mocno za serce.

Opowieść skłania do refleksji i zadumy nad sensem życia, śmierci, przemijania. Jak bardzo pokomplikowane bywają więzi rodzinne. Piękno rodzącego się uczucia, szansa od losu. Prawdziwa miłość i przeznaczenie, zawsze znajdą do siebie drogę. Za książkę dziękuję Wydawnictwu Znak. Gorąco polecam wszystkim romantycznym duszą  i nie tylko 🙂

Tatiasza Aleksiej
Mam na imię Wiesia, książki towarzyszą mi całe życie. Czytam prawie wszystko. Jednak najbliższe mojemu sercu są dobre książki obyczajowe, literatura kobieca, sagi, książki historyczne - zwłaszcza z okresu średniowiecza, międzywojennego, II wojny światowej i powojenne. Nie pogardzę dobrym thrillerem, zwłaszcza psychologicznym i dobrą sensacją. Nie przepadam za fantastyką – czytałam jednak „Grę o tron” – uwiodła mnie i oczarowała, jestem nią zachwycona – dlatego żadnej książce nie mówię nie. Lubię wyzwania. Mój syn nazywa mnie "molem książkowym". Uwielbiam Freddie'go Mercury, Queen.

2 komentarze

Leave a Response