“Mój drugi brzeg”

Autor: Janusz Muzyczyszyn

Wydawnictwo WasPos

Gatunek: literatura piękna

Liczba stron: 226

Data wydania: 23. 07. 2019

“Mój drugi brzeg” to bardzo udany debiut literacki, który wciąga od pierwszych stron. Przeczytałam z ogromnym zainteresowaniem i ciekawością. Bardzo refleksyjna, spokojna opowieść. Stanowiąca jakby rozrachunek z życiem, które upłynęło jak mrugniecie okiem. W końcu przyszedł czas na podsumowanie…

    “Perspektywa braku możliwości zaspokojenia swoich podstawowych potrzeb życiowych zawsze była i jest bardzo niemiła”.

Jan Marczak, jest  samowystarczalnym, doświadczonym, osiemdziesięcioletnim mężczyzną. Niestety, ulega wypadkowi, po którym nic już nie będzie takie samo. Trafia do szpitala, jego urazy są dość poważne. Nie będzie mógł mieszkać sam. Trafia do domu opieki społecznej “Przyjaźń”. Początkowo jest bardzo rozżalony i zirytowany takim stanem rzeczy. Jednak stopniowo zaczyna zadawać sobie sprawę, że jest to jedyne możliwe rozwiązanie. Z biegam czasu – a tego ma tutaj w nadmiarze – udaje mu się pogodzić z zaistniałą sytuacją. W pełni zdaje sobie sprawę, że nie może mieszkać sam, nie poradzi sobie bez całodobowej opieki. Czuje się stary i schorowany. W tej całej sytuacji znajduje pewne plusy. Zyskał możliwość spokojnego przeanalizowania całego swojego życia.

      “Czułem się bezbronny, pozbawiony nadziei i samotny. Ja, który nigdy się nie poddawałem, tylko walczyłem z przeciwnościami do upadłego”. 

Dom opieki społecznej to miejsce, które jest ostatnim etapem w życiu Jana. Ale jest też miejscem gdzie nawiązuje nowe znajomości, przyjaźnie. Życzliwy i empatyczny personel pozwala poczuć się prawie jak w domu. Nasz bohater w pełni zdaje sobie sprawę, że jego życie dobiega końca. W raz z nim możemy prześledzić całe jego życie. Wspomnienia przelatują mu w myślach. Jego trudne dzieciństwo, różne relacje z kobietami, błędne decyzje, sukcesy, porażki… Obojętność jego pierwszego syna Marka, która bardzo boli. Emocjonalna i silna wieź łącząca go z synem Damianem, który właśnie znalazł swoją drugą połówkę. Ma wielką nadzieję, że doczeka upragnionych wnuków. Czy będzie mu to dane?

Narracja prowadzona jest z perspektywy głównego bohatera, który rozlicza się z przeszłością. Dokonuje wnikliwej analizy całego życia. Szuka błędów, wyrządzonych krzywd, chciałby je naprawić. Gdyby mógł cofnąć czas, prosić o przebaczenie… Bohaterowie opowieści są bardzo realni,  każdy z nich wnosi coś istotnego i potrzebnego do tej historii. Nic tu nie jest wymuszone, przesłodzone czy nierealne. Całość bardzo wyważona, głęboka, wiarygodna, niepokojąca. Opowieść toczy się bardzo spokojnie, chociaż nie brakuje w niej momentów pełnych napięcia, wzruszających i bardzo gorzkich chwil. Są też pełne radości, uniesień, spełnienia i zadowolenia. Bardzo prosta w swej wymowie, szczera,  porusza, wywołuje ogromne emocje. Czytelnik dobrze zdaje sobie sprawę jaki będzie koniec opowieści… 

        “Jak to jest, gdy widać ten drugi brzeg? Czy człowiek się wtedy boi? Co jest po drugiej stronie – na tym drugim brzegu…?”

Piękna opowieść przepełniona tęsknotą za tymi co odeszli. Samotnością, bezradnością, wspomnieniami. Dogłębny, bardzo przenikliwy obraz życia, które zbliża się do drugiego brzegu. Powieść, za którą dziękuję Wydawnictwu WasPos. Była to bardzo przejmująca i emocjonalna wędrówka ścieżkami życia Pana Jana. Był to spacer pełen ciekawych, chwilami deszczowych, burzowych i słonecznych widoków. Nie zabrakło w nim zapierającej dech w piersi, kolorowej tęczy. Polecam 🙂

Tatiasza Aleksiej
Mam na imię Wiesia, książki towarzyszą mi całe życie. Czytam prawie wszystko. Jednak najbliższe mojemu sercu są dobre książki obyczajowe, literatura kobieca, sagi, książki historyczne - zwłaszcza z okresu średniowiecza, międzywojennego, II wojny światowej i powojenne. Nie pogardzę dobrym thrillerem, zwłaszcza psychologicznym i dobrą sensacją. Nie przepadam za fantastyką – czytałam jednak „Grę o tron” – uwiodła mnie i oczarowała, jestem nią zachwycona – dlatego żadnej książce nie mówię nie. Lubię wyzwania. Mój syn nazywa mnie "molem książkowym". Uwielbiam Freddie'go Mercury, Queen.

4 komentarze

  1. Wiesiu, pięknie i pokornie dziękuję, za tak wspaniałą opinię o moim debiucie prozatorskim. Traktuję ją trochę na wyrost, nie mam pewności, czy na nią zasłużyłem. Jednakże cieszę się, że losy mojego bohatera wzbudzają emocje. To najpiękniejsze, co autor może usłyszeć od czytelników.

    1. Dziękuję za miłe słowa 🙂 Ogromnie się cieszę, że miałam możliwość przeczytania książki, która, tak bardzo zagrała mi na emocjach. Pozdrawiam serdecznie. Czekam na kolejne Pana książki 🙂

Leave a Response