“Mój Torin”

Autor: K. Webster

Tłumaczenie: Maciej Olbryś

Wydawnictwo NieZwykłe

Gatunek: literatura obyczajowa, romans

Liczba stron: 266

Data wydania: 17.07.2019

Książka, która wciąga od pierwszych stron, zaskakuje, wywołuje skrajne emocje. Nie można jej odłożyć, zostawić samej sobie…

      “Ta dziewczyna naładowana jest pozytywną energią. Nie jest kimś kto ślepo podąża za tłumem. Tacy ludzie trafiają się bardzo rzadko”.

Casey to prawie osiemnastoletnia dziewczyna, mocno poturbowana przez życia. Nic jej w życiu nie przyszło łatwo, zawsze miała pod górkę. Jest córką narkomanki, porzuconą w niemowlęctwie na pastwę losu. Trafia do kolejnych domów zastępczych, nigdzie nie może zagrzać dłużej miejsca. Jest trudnym dzieckiem, zdiagnozowano u niej ADHD i stany lękowe. Przekazywana z rąk do rąk, jak niepotrzebną, niekochaną rzecz, postanawia, że po skończeniu osiemnastu lat ucieknie gdzieś daleko, poszuka swojego miejsca na ziemi i będzie szczęśliwa. Naiwne? W pewnym momencie na jej drodze staje Tyler – trzydziestodwuletni przystojny mężczyzna. Jest on wraz z bratem Torinem posiadaczem fortuny. Składa dziewczynie pewną propozycję, na którą ona z wahaniem i dużą niepewnością przystaje. Co wyniknie z tej znajomości? Ona jedna, a ich dwóch. Cóż, tego co autorka nam zaserwowała kompletnie się nie spodziewałam.

       “Mam swoje powody. Są dobre. Mają sens. Muszę tylko zachować ostrożność. Jeden krok w złą stronę może wszytko zniszczyć”.

Piękna braterska miłość, to ona w tej opowieści było niesamowita. Tyler jest tym, który podejmuje ważne decyzje, organizuje im życie, opiekuje się młodszym bratem, chroni go. Niestety otrzymuje pewne istotne informacje, które dotyczą go osobiście. Nic od tej pory nie będzie takie samo. Wie, że musi znaleźć kogoś, kto otoczy brata opieką. Jego wybór pada na Casey. Dziewczyna jest pełna obaw, jednak co może być gorszego od jej dotychczasowego życia? Tym bardziej, że z oczu Tylera dobrze patrzy, jest w nich szczerość i spokój. A gdzie jest haczyk? Koniecznie musicie sprawdzić, namawiam.

    “Spoglądam prosto w najbardziej intensywne, brązowe oczy, jakie w życiu widziałam. Ich właściciel patrzy na mnie, tak jakby chciał zajrzeć w moją duszę. Jakby widział te wszystkie smutne oraz przykre rzeczy, które w niej skrywam”.

Niebanalna historia, której akcja mknie do przodu i wciąż zaskakuje. Styl autorki bardzo lekki, płynny, czytało się rewelacyjnie. Autorka porusza trudne, mocne problemy, od których nie można uciec, ani ich zostawić, stanowią sedno opowieści. Nietuzinkowi bohaterowie, bardzo dobrze i ciekawie wykreowani. Ich osobowości mocno poplątane, zmagają się z zaburzeniami z którymi trudno funkcjonować w “normalnym” społeczeństwie. Nic dla nich nie jest łatwe i proste. Narracja w opowieści toczy się z perspektywy naszych bohaterów. Mamy pełną, swobodną możliwość zajrzenia w ich myśli, serce i duszę – bardzo lubię taką formę. Ich sposób bycia, pewne dziwactwa i to jak postrzegają świat, spowodowało, że poczułam do niech ogromną sympatię. 

Torin to bardzo zagadkowy młody człowiek, o bardzo skomplikowanej osobowości, ma autyzm wysokofunkcjonujący. Żyje w swoim świecie, jest bardzo inteligentny, ma niesamowitą zdolność zapamiętywania i przyswajania informacji. Ciężko go tak od razu polubić, jego zachowanie budzi strach, przerażenie, zdziwienie, niezrozumienie. Nie potrafi okazywać uczuć, nie chce być dotykany, unika ludzi, hałasu. Dopiero poznając fakty dotyczące jego choroby, możemy starać się go zrozumieć, poznać. Ten fascynujący facet uwięziony jest we własnym ciele, nikt oprócz brata tak naprawdę go nie zna. Większość traktuje go jak osobę, która powinna przebywa w odosobnieniu. Casey udaje się znaleźć do niego drogę. Co z tego wyniknie?

   “Nie potrafię zrozumieć żadnego wyrazu twarzy”. 

Pełna niespodzianek, niesamowita opowieść o szukaniu własnego miejsca na ziemi, o potrzebie obecności drugiej osoby. Przesiąknięta bólem, niemocą, wewnętrznymi rozterkami, na które nie ma jednoznacznych odpowiedzi. O braku akceptacji, samotności, odrzuceniu. Choroba, śmierć najbliższych, strach, zagubienie, nieudolni terapeuci, psychologowie, kurator. Miłość, namiętność, pożądanie. Pełna tajemnic, dziwnych, niezrozumiałych sytuacji. Wszystko na koniec zostaje klarownie wyjaśnione, tworzy rewelacyjną, wciągającą całość, od której ciężko było mi się oderwać.

Każdy z nas zasługuje na miłość, zwłaszcza dzieci. Co musi czuć dziecko, które jest niechciane, niekochane? Dlatego wcale nie dziwi mnie – być może naiwne – zachowanie Casey, kiedy ktoś wreszcie wyciągnął do niej serdeczną, pomocną dłoń. Najłatwiej jest oceniać…

Zakończenie bardzo mi się podobało, wywołało mój szczery uśmiech i zadowolenie. Za książkę dziękuję Wydawnictwu NieZwykłe. Była to niesamowita wędrówka po mrocznych zakamarkach ludzkiego umysłu. Gdzie nic nie jest łatwe, ani jednoznaczne. Polecam 🙂

Tatiasza Aleksiej
Mam na imię Wiesia, książki towarzyszą mi całe życie. Czytam prawie wszystko. Jednak najbliższe mojemu sercu są dobre książki obyczajowe, literatura kobieca, sagi, książki historyczne - zwłaszcza z okresu średniowiecza, międzywojennego, II wojny światowej i powojenne. Nie pogardzę dobrym thrillerem, zwłaszcza psychologicznym i dobrą sensacją. Nie przepadam za fantastyką – czytałam jednak „Grę o tron” – uwiodła mnie i oczarowała, jestem nią zachwycona – dlatego żadnej książce nie mówię nie. Lubię wyzwania. Mój syn nazywa mnie "molem książkowym". Uwielbiam Freddie'go Mercury, Queen.

2 komentarze

Leave a Response