“Gdzie jesteś, Bernadette?”

Autor: Maria Semple

Tłumaczenie: Maciej Potulny

Wydawnictwo W.A.B.

Gatunek: literatura piękna

Liczba stron: 368

Data wydania: 31.07.2019

Muszę przyznać, że chwilę trwało zanim “Gdzie jesteś, Bernadette?” mnie wciągnęła. Początkowo miałam wrażenie chaosu, im dalej tym było zdecydowanie lepiej. Umieszczone na początku powieści maile, dokumenty, jakaś korespondencja mogą zniechęcić. Jednak zapewniam, książka wciąga, przykuwa uwagę, w końcu nie mogłam jej odłożyć. 16 sierpnia odbędzie się premiera filmu,  który powstał na podstawie tej elektryzującej opowieści. Cate Blanchett wcieli się w rolę tytułowej Bernadette.

Piętnastoletnia Bee to bardzo zrównoważona, inteligentna, ciekawa życia, bardzo dobrze ucząca się dziewczynka. Dalszą naukę ma podjąć w szkole z internatem. Rodzice za dobre oceny, obiecali jej wyprawę na Antarktydę. Kiedy Bee przynosi doskonałe świadectwo, ma nadzieję, że rodzice dotrzymają swojej obietnicy. I wtedy wszystko się zaczyna…

       “Czułam się tak, jakbym samotnie dryfowała – jakby nikt mnie nie rozumiał. Opuszczona przez wszystkich, a jednocześnie otoczona miłością”.

Akcja w opowieści toczy się w miarę szybko, były momenty zaskoczenia, wzruszenia, złości i głośnych wybuchów śmiechu. Styl autorki zupełnie inny niż do tej pory miałam okazję czytać, ale podobało mi się, opowieść przykuła moją uwagę. Pani Maria podejmuje w niej bardzo trudne problemy, skomplikowane relacje międzyludzkie, wychodzi jej to naprawdę dobrze. Ciekawi bohaterowie, bardzo różni, pokomplikowani. Bernadette –  matka Bee – poczułam dużą sympatię do tej zaskakującej i ekscentrycznej kobiety. Bardzo utalentowana, wyróżniająca się swoimi pomysłami pani architekt, introwertyczka ceniąca ciszę i spokój, cierpi na lęk przed otwartą przestrzenią. Opinia środowiska w którym żyje, jest bardzo jej nieprzychylna, nikt jej nie lubi. Wobec swoich fobii, jak ma spełnić marzenie córki i udać się na wycieczkę na Antarktydę? Jej mąż Elgie jest znanym pracownikiem Microsoftu, kieruje zespołem, pracującym nad sztuczną inteligencją. Nie polubiłam go. Ten facet, ależ on mnie wkurzał… Nie nic więcej nie dodam, musicie sprawdzić sami. Narracja w książce prowadzona jest z perspektywy Bee, dziewczyna wstrząśnięta nagłym zniknięciem matki robi wszystko aby ją odnaleźć. Zbiera  informacje, dane, dokumenty. Za wszelką cenę próbuje zrozumieć decyzje matki, którą kocha bezwarunkowo. Prawda wcale nie jest przyjemna…

Autorka bardzo ciekawie i wnikliwie ujęła w swej opowieści obraz społeczeństwa. Jakakolwiek inność jest postrzegana bardzo negatywnie. Bez próby poznania przyczyn, osądzamy, wydajemy wyrok. Przykre… Tak właśnie jest  z tytułową Bernadettą, kobieta nie dołącza do grona “gzów”, odstaje od reszty, nie udziela się w szkole córki. I to jest powód dla którego uważana jest za osobę samolubną, wywyższającą się – mało ma to wspólnego z prawdą. To i wiele innych nawarstwiających się spraw, nieporozumień, brak rozmowy, osamotnienie, powodują, że w końcu musi się coś wydarzyć, bo zmiany są konieczne.

     “Zobaczymy, co trzymam w mojej skrzyni z zabawkami: wstyd, złość, zazdrość, infantylność, samooskarżanie, żal nad samą sobą”.

Odrzucenie społeczne, załamanie, depresja, poronienia. Zwykła, przeciętna rodzina, jakich wiele, jej codzienność. Brak zrozumienia, wsparcia ze strony najbliższych. Nagłe tajemnicze zniknięcie. Co do tego doprowadziło? W trakcie czytania bardzo zwracała uwagę więź jaka łączy Bee z jej matką. Gołym okiem widać było ogromną wzajemną empatię, miłość, zrozumienie, wręcz porozumienie bez słów. Piękne to było.

Opowieść zafundowała mi ogrom bardzo różnych emocji. Od złości, po szczery uśmiech i głębokie wzruszenie. Warto po nią sięgnąć, to bardzo przyjemna, lekka i wciągająca historia. Za którą dziękuję Wydawnictwu W.A.B. Była to ciekawa, trochę szalona opowieść, w której radykalne rozwiązanie całkowicie się sprawdziło. Polecam 🙂

Tatiasza Aleksiej
Mam na imię Wiesia, książki towarzyszą mi całe życie. Czytam prawie wszystko. Jednak najbliższe mojemu sercu są dobre książki obyczajowe, literatura kobieca, sagi, książki historyczne - zwłaszcza z okresu średniowiecza, międzywojennego, II wojny światowej i powojenne. Nie pogardzę dobrym thrillerem, zwłaszcza psychologicznym i dobrą sensacją. Nie przepadam za fantastyką – czytałam jednak „Grę o tron” – uwiodła mnie i oczarowała, jestem nią zachwycona – dlatego żadnej książce nie mówię nie. Lubię wyzwania. Mój syn nazywa mnie "molem książkowym". Uwielbiam Freddie'go Mercury, Queen.

2 komentarze

Leave a Response