“Błahy incydent”

Autor: Justyna Edmondson

Wydawnictwo Oficynka

Gatunek: literatura piękna

Liczba stron: 342

Data wydania: 20 luty 2019

Ta książka to kompletne zaskoczenie i moje zawieszenie w próżni na dłuższy czas. Wstrząsnęła mną, głęboko zasmuciła, wzruszyła, ogrom emocji, który siedzi w tej powieści jest trudny do utrzymania…

     “Nigdy nikt jej nie kochał. Nigdy nikt jej nie głaskał bez powodu”. 

Nasze życie składa się z błahych incydentów, do jednych przywiązujemy wagę, inne ledwo zauważamy. Jednak każdy z nich jakoś wpływa na nasze życie. I nie inaczej jest z bohaterami tej niesamowitej powieści. 

Tereska – to jej postać, na początku małej dziewczynki, a później dorosłej kobiety najmocniej mną wstrząsnęła, od samego początku poczułam do niej ogrom sympatii. Jej życie to pasmo udręki, smutku, strachu, samotności, bólu. Mieszka w jednym, zagraconym i zagrzybionym pokoju z babcią, matką i ojcem kaleką. Szturchana, obijana, popychana potrafi w dziwny sposób zniknąć, stać się niewidoczną. Tereska dorasta i wtedy zaczyna dostrzegać ją ojciec i wszyscy uliczni menele… Dorosłe życie poświęca dla syna i kotów. Niesamowita, odważna, mądra i piękna – dla mnie kobieta.

     “Tereska wyglądała na pogodzoną ze swoim losem. Innego nie miała. Taki właśnie los zafundował jej świat”.

Alicja żyje według ściśle ustalonego planu. Dwa razy w tygodniu ma obowiązkową wizytę u fryzjera – bez tego prawie nie może normalnie funkcjonować. Ta kobieta ma prawie wszystko, oprócz wewnętrznego spokoju. Matka małej Krysi i żona ubóstwiającego ją męża Janusza. Harmonia, stabilizacja, udane małżeństwo. Pozory, to tylko pozory, widoczne na jej rękach głębokie blizny, cięcia po żyletce, świadczą zupełnie o czymś innym. Co spotkało tę kobietę, że tak bardzo potrzebuje odczuwać ból, co musi zagłuszać? Bywały chwile, że mnie przerażała…

   “Całe życie dbała o pozory. I o to, żeby wszystko, co ją otaczało, było stosowne i adekwatne. Jedynym łącznikiem pomiędzy tym prawdziwym, a tym stosownym były blizny wyrysowane na jej przedramionach”.

Janusz to syn wojskowego i rozwiązłej kobiety lubiącej alkohol. Bezgranicznie kocha Alicję, podziwia, pragnie, prawie nosi na rękach. Jednak nie potrafi z nią rozmawiać. Są razem, a jednak zupełnie osobno. Żyją, a jakby życie przeciekało im przez palce. Stale odrzucany, lekceważony, poniżany…

     “Marzył o tym, żeby ona pozwoliła mu się kochać”.

Edward ukochany i jedyny syn Teresy. Uwielbia muzykę, ma duży talent. Ucieka od matki, izoluje się od niej. Nie potrafi znieść myśli, że jego matka była tą, co dawała każdemu. Poznaje Alicję. 

To powieść, która wstrząsa, porusza, wywołuje przeróżne, głębokie, skrajne emocje. Napisana jest bardzo niepowtarzalnie, pierwszy raz spotkałam się z taką formą. Krótkie, ale bardzo treściwe zdania niosą prawdę o narodzinach, życiu, chorobie, przemijaniu, śmierci. Autorka ma niespotykaną wrażliwość i plastyczność pióra. Po mimo całego tragizmu, jaki zawarła Pani Justyna w swej powieści, nie mogłam się od niej oderwać. Ogromnie byłam ciekawa jak potoczą się losy naszych bohaterów, co jeszcze zgotuje im autorka. A ci zostali niesamowicie i bardzo szczegółowo, realnie wykreowani. Wszyscy są bardzo ważni, każdy coś istotnego i potrzebnego wnosi do powieści. To prawdziwi ludzie z krwi i kości, których los bardzo boleśnie doświadczył. Samotni, opuszczeni, bez nadziei i wiary na cokolwiek. Ich losy są ze sobą ściśle powiązane, każdy z nich jest kimś dla kogoś.

Książka zmusza do głębokiej zadumy, refleksji. Bije z niej smutek, rozpacz, niemoc, okrucieństwo. Opowieść o zwykłych ludziach, ich codzienności. Biedzie, alkoholizmie, upodleniu, przemocy. Ale i o bezwarunkowej matczynej miłości. O głębokiej potrzebie wybaczania, tęsknocie, winie. Braku szczerych rozmów i nierozumieniu siebie nawzajem. Toksycznych relacjach i trudnych wyborach. Izolowaniem się od ludzi i świata. Gdzie śmierć nie zawsze jest końcem, być może w końcu wybawieniem.

Zakończenie tchnie delikatnym optymizmem, nadzieją, że jednak dobro istnieje. Każdy na nie zasługuje. Powieść zapada głęboko w pamięci, jestem pewna, że zostanie za mną na długo. Ta historia poruszyła mnie bardzo mocno, wręcz dotkliwie. Jest ona bardzo bolesna i trudna. Czy polecam? Tak, zdecydowanie tak! Za książkę dziękuję Wydawnictwu Oficynka i Dorocie z Przeczytanek. Była to trudna wędrówka po zakamarkach ludzkich dusz i serc, gdzie czai się zło i dobro. 

Tatiasza Aleksiej
Mam na imię Wiesia, książki towarzyszą mi całe życie. Czytam prawie wszystko. Jednak najbliższe mojemu sercu są dobre książki obyczajowe, literatura kobieca, sagi, książki historyczne - zwłaszcza z okresu średniowiecza, międzywojennego, II wojny światowej i powojenne. Nie pogardzę dobrym thrillerem, zwłaszcza psychologicznym i dobrą sensacją. Nie przepadam za fantastyką – czytałam jednak „Grę o tron” – uwiodła mnie i oczarowała, jestem nią zachwycona – dlatego żadnej książce nie mówię nie. Lubię wyzwania. Mój syn nazywa mnie "molem książkowym". Uwielbiam Freddie'go Mercury, Queen.

4 komentarze

Leave a Response