“Walcząc z ciszą”

Aly Martinez
Wydawnictwo: NieZwykłe
Tłumaczenie: Anna Kuksinowicz
Cykl: “On the Ropes” (tom 1)
Gatunek: literatura obyczajowa, romans
Liczba stron: 325

Książka, która zawładnęła mną całkowicie, zostałam porwana na parę godzin w cudowny i jakże trudny świat Tilla i Elizy. Była to niezwykła przygoda, pełna bólu, troski, miłości i uśmiechu. Piękna, wciągająca, wzruszająca 🙂
Aly Martinez urodzona i wychowana w Savannah, w Georgii. Jest mamą na pełny etat. Każde  z jej czworga szalonych dzieciaków, wliczając w to bliźniaki, nie ma więcej niż pięć lat. Obecnie mieszka w Karolinie Południowej, A każdą wolną chwilę spędza na czytaniu wszystkiego co wpadnie jej w ręce. Jest autorką osiemnastu powieści, na język polski przetłumaczono do tej pory jedną “Walcząc z ciszą”. 
Niesamowicie i misternie utkana historia młodych ludzi, którzy na swojej, dopiero co rozpoczynającej się życiowej drodze, napotykają same przeciwności losu. Jednak nie poddawają się idą do przodu, próbują ułożyć sobie życie. Poznajemy Elizę i Tilla w momencie gdy mają po trzynaście lat. Trafiają na siebie zupełnie przypadkowo. Pochodzą z biednych, żeby nie powiedzieć patologicznych rodzin. Pozostawieni sami sobie, niekochani, zaprzyjaźniają się. Nic jeszcze wtedy nie wskazywało na to, że będzie to przyjaźń na całe życie. Gołym okiem widać, że te dzieciaki lgną do siebie, coraz bardziej się potrzebują i wspierają. Co z tego wyniknie? Czy będzie to przyjaźń, która przerodzi się w miłość na całe życie? Namawiam koniecznie sprawdźcie.
Till ma braci, Flinta i Querrego. Każdy z nich niesamowity, inny, nieprzeciętny. Gdyby zaszła konieczność, oddali by życie, za siebie nawzajem i za Elizę. Flint uwielbia książki, a mały Querry to kawał cwaniaczka. Till w pewnym momencie trafia pod skrzydła Slate, faceta, który zajmuje się boksem i który jest jak ojciec dla naszego bohatera. Stopniowo boks staje się dla niego sposobem na życie. Jest to ciężka, mordercza praca. Ale nasz bohater to kocha, wkrótce dołączają do niego bracia. Musieli ciągle na nowo wyznaczać swoją ścieżkę życia. Walczyć z biedą, udawać przed opieką społeczną, że wszystko jest dobrze. Czasami mieli dość, co jest całkowicie zrozumiałe. Ale rodzina była dla nich najważniejsza. I tego się trzymali. Piękne to było. Czuć w tym było wielką moc, siłę i niezłomność. Szli do przodu. Razem. Bezwarunkowa miłość do braci i wielka potrzeba Tilla, aby zapewnić im godne, spokojne życie. Wkrótce wychodzi na jaw, że Till być może straci słuch. Pytanie tylko kiedy to nastąpi?
“Wiedziałam, że pokochałam Tilla lata temu, ale tu chodziło o coś więcej. Bez niego nie potrafiłam funkcjonować nawet na podstawowym poziomie. Gdy byliśmy razem, świat nie wydawał się tak duży i przytłaczający. Był moją drogą ucieczki… ucieleśnieniem moich snów”.
Nasi bohaterowie zostali bardzo dokładnie wykreowani, lojalni wobec siebie, uczciwi, zahartowani przez życie, a przy tym bardzo uczuciowi. Ich rozmowy były niesamowite, zadziorne, często wybuchałam głośnym śmiechem. Docinali sobie nawzajem i śmiali się  z tego otwarcie. Polubiłam ich oboje. Jednak to Eliza spodobała mi się bardziej. Niesamowita dziewczyna, urzekła mnie swoją dobrocią, spokojem, niesamowitym wyczuciem, empatią, serdecznością. Byłaby wspaniałą przyjaciółką. Podjęła naukę, studiuje księgowość, jednak jej prawdziwą pasją jest rysunek, ma artystyczną i niepokorną, zadziorną duszę.

“Eliza była beksą. Płakała niezależnie od tego skąd wiał wiatr. Szczęśliwa, smutna, zła… to nie miało znaczenia. Uwielbiałem kiedy płakała z radości. Śmiałem się kiedy płakała ze złości. Byłem nieszczęśliwy kiedy płakała ze smutku. Za każdym razem trzymałem ją w ramionach”.

Opisy seksu nie rażą, wręcz przeciwnie. Ich seks jest piękny, zmysłowy, czasami bardzo gwałtowny, delikatny, subtelny. Autorce bardzo trafnie i wymownie udało się te sceny wyważyć i przedstawić. Czuć było, że naszych bohaterów łączy coś wyjątkowego, namiętnego, mocnego. O ich miłości, pięknej, niezachwianej, takiej prawdziwej na całe życie, czytałam a prawdziwą przyjemnością.
Pisarka porusza bardzo trudne tematy, wychodzi jej to naprawdę dobrze. Niechciane, zaniedbywane dzieci, brak podstawowych środków do życia, choroba, ale też piękna, ogromna miłość braterska. Dużo cierpienia, smutku, łez, ale przede wszystkim nadziei na lepsze “normalne” jutro.  Uśmiałam się, wzruszałam, łezka się zakręciła.
Zwroty akcji zaskakiwały, a fabuła przyciągała jak magnez. Narracja prowadzona jest naprzemiennie. Dzięki temu poznajemy myśli, uczucia, tok rozumowania, bolączki i radości głównych bohaterów. Ich nieustająca walka toczona w sobie i dla siebie nawzajem. Aly Martinez zabrała nas w niesamowitą, pełną zakrętów podróż. Przepełnioną emocjami, uniesieniami, namiętnością, miłością do kobiety, do braci. Jest to książka obyczajowa z dużą dawką erotyzmu. Książka bardzo dojrzała i pięknie napisana. Styl autorki powodował, że przeczytała się jakby sama. Niesamowita, po odwróceniu ostatnich stron długo o niej myślałam. Przesłanie jakie wyłania się z książki zostało wyraźnie nakreślone przez autorkę – walka o siebie, o najbliższych, wbrew wszystkiemu i wszystkim. Ciężka praca, wyrzeczenia, trudy jakie warto podjąć by wyjść na prostą. Lektura nasuwa sporo refleksji, a niesamowite emocje jakie towarzyszyły mi podczas czytania, powodują, że książka sama wskoczy na półkę moich ulubionych.
Podczas czytania, im bliżej końca, ciągle miałam jakieś wewnętrzne przekonanie, że autorka nie skończy swojej powieści bajkowo, nie będzie happy endu. Czułam nerwowe napięcie, że coś złego się wydarzy. I nie pomyliłam się, na zakończenie, kolejny raz w swej opowieści autorka mnie zaskoczyła. Koniecznie musicie przeczytać sami. Naprawdę warto. Była to niesamowita, pełna emocji i niespodzianek lektura.  Za książkę dziękuję wydawnictwu NieZwykłe. Teraz zostaje mi tylko czekać na kolejną część. Oby nie trwało to zbyt długo. Polecam serdecznie wszystkim lubiącym romans z mocno rozbudowanym wątkiem obyczajowym 🙂
Tatiasza Aleksiej
Mam na imię Wiesia, książki towarzyszą mi całe życie. Czytam prawie wszystko. Jednak najbliższe mojemu sercu są dobre książki obyczajowe, literatura kobieca, sagi, książki historyczne - zwłaszcza z okresu średniowiecza, międzywojennego, II wojny światowej i powojenne. Nie pogardzę dobrym thrillerem, zwłaszcza psychologicznym i dobrą sensacją. Nie przepadam za fantastyką – czytałam jednak „Grę o tron” – uwiodła mnie i oczarowała, jestem nią zachwycona – dlatego żadnej książce nie mówię nie. Lubię wyzwania. Mój syn nazywa mnie "molem książkowym". Uwielbiam Freddie'go Mercury, Queen.

Leave a Response