“Cud grudniowe nocy”


Magdalena Majcher
Wydawnictwo: Pascal
Gatunek: literatura obyczajowa
Liczba stron: 400

Piękna książka, nastrojowa, wciągająca. “Cud grudniowej nocy” sam tytuł dużo wyjaśnia, jest bardzo wymowny i sugestywny. I tak rzeczywiście jest.

Magdalena Majcher autorka powieści obyczajowych z mocno rozbudowanym tłem społecznym i historycznym. Urodziła się i wychowała w Czeladzi, obecnie żyje i tworzy w Katowicach. Jest wolnym strzelcem, współpracuje z redakcjami i portalami internetowymi, dla których tworzy artykuły i teksty copywriterskie. Interesuje się najnowszą historią, psychologią i kryminalistyką.
Pani Małgorzata zabrała nas w cudowną i jednocześnie bardzo trudną podróż. W miejsca trudno dostępne dla innych, świat i umysły głównych bohaterów. Nie zawsze są to miłe i pogodne miejsca. Często naznaczone tragedią, rozpaczą, smutkiem, Spróbowała  napełnić je wiarą w lepsze jutro, w cud, jaki dokonuje się co roku w grudniową noc.
Poznajemy pewną rodzinę, ani wyjątkową, ani niczym szczególnie się nie wyróżniającą, rodzinę jakich wiele. Dwa pokolenia, pięć kobiet, a obok nich ich mężczyźni. Każdy z członków tej rodziny został jakoś poturbowany przez życie. Teresa marzy o spokoju i świętach spędzonych tylko z ukochanym mężem. Maria nie wyobraża sobie, świąt spędzonych bez najbliższych. Magdalena nienawidzi świąt, to właśnie podczas nocy wigilijnej, trzy lata temu jej i jej mężowi zawalił się świat. Kamila ma zostać mamą i w końcu zbudować związek, który być może okaże czym trwałym. Kinga żyje na pokaz, jest uzależniona od pochlebnych opinii, znajomych z instagramu.  
Jest to słodko – gorzka opowieść. Trudy dnia codziennego, niezagojone rany, które ciągle dokuczają. Jak podnieść się po śmierci dziecka, pogodzić się z odrzuceniem przez matkę. Jak przyjąć do wiadomości zdradę męża. Przeciwności losu spotykają każdą z bohaterek. Czy będą umiały się im przeciwstawić, pogodzić z nimi  i ruszyć do przodu. Nie jest to łatwe, ale dopóki jest miłość, przyjaźń, silne więzy rodzinne nadzieja jest zawsze. 
           “Magdalena na drżących nogach podeszła do wigilijnego stołu. Wygładziła obrus dłonią. Siłą rzeczy powróciły wspomnienia nie tylko z tamtego wieczoru, ale też  z poprzednich. I dobre i złe. Ale nie była przecież w tym wszystkim sama. Wszyscy zgromadzeni przeżyli tamtą i inne straty. Ich największą siłą było to, że usiedli dziś do wigilijnej kolacji, zdziesiątkowani, ale nie pokonani”.
Bohaterowie bardzo wyraziście i mocno nakreśleni, ludzie z krwi i kości. Może trochę po macoszemu potraktowała autorka mężczyzn. Najmocniej spodobała mi się postać Kamili, kibicowałam jej z całego serca, miałam dużą nadzieję, że w końcu znajdzie swoje szczęście. Kompletnie nie rozumiałam Kingi. Jej postać wzbudzała we mnie niesmak, niedowierzanie i irytację. Jak można żyć w ten sposób? Opierając swoją i najbliższych codzienność na opinii i akceptacji ludzi z wirtualnego świata. Manipulantka. Chore to jakieś.
Autorka poruszyła trudne, odważne tematy i wyszło jej to bardzo dobrze. Nie ma słodzenia, lukrowania. Jest smutno, poważnie, ale i wzruszająco. Kilka razy serducho mi szybciej zabiło, były momenty, że w środku coś ściskało. Śmierć dziecka, żałoba, rozpacz, ukazana nie tylko u matki, ale i ojca. Przemoc, porzucenie, zdrada,  ból, rozpacz, samotność, niemoc, nadzieja…
Książkę czyta się bardzo dobrze, wciąga od pierwszych stron. Magia świąt istnieje, ja w nią wierzę z całego serca, w tedy to ludzie się łączą, wybaczają sobie, są razem. I tak właśnie jest w książce Pani Małgorzaty. Prawdziwe życie. Polecam serdecznie:)



Tatiasza Aleksiej
Mam na imię Wiesia, książki towarzyszą mi całe życie. Czytam prawie wszystko. Jednak najbliższe mojemu sercu są dobre książki obyczajowe, literatura kobieca, sagi, książki historyczne - zwłaszcza z okresu średniowiecza, międzywojennego, II wojny światowej i powojenne. Nie pogardzę dobrym thrillerem, zwłaszcza psychologicznym i dobrą sensacją. Nie przepadam za fantastyką – czytałam jednak „Grę o tron” – uwiodła mnie i oczarowała, jestem nią zachwycona – dlatego żadnej książce nie mówię nie. Lubię wyzwania. Mój syn nazywa mnie "molem książkowym". Uwielbiam Freddie'go Mercury, Queen.

Leave a Response