“Ta jedna miłość”

Dorota Milli
Wydawnictwo: Filia
Gatunek: Literatura obyczajowa, romans
Liczba stron: 540

“Ta jedna miłość” jest ostatnią częścią serii “Marzenia do spełnienia” o niesamowitych siostrach i ich przyjaciółkach z urokliwego Dźwirzyna. Dużym plusem serii jest to, że każdą część można czytać oddzielnie. Każdy z nas ma marzenia. I tak powinno być, marzenia powodują, że wyrastają nam skrzydła, chcemy je spełniać, iść do przodu. I nie inaczej jest z naszą bohaterką. Jej marzenia dotyczą uczuciowej strony życia. Chciałaby aby ktoś ją pokochał, taką jaka jest, stanąć na ślubnym kobiercu, być panną młodą. 
Dorota Milli to kołobrzeżanka, ukończyła studia wyższe na Akademii Medycznej w Poznaniu na kierunku Zdrowie Publiczne. Zwolenniczka gorącego lata, emocjonujących książek, spokojnej muzyki i komedii romantycznych. Autorka powieści obyczajowych.

Każdy z nas ma jakieś swoje słabe strony, nałogi, niedociągnięcia. Kto nie chciałby być idealny? Ale  ideałów nie ma. Może to i dobrze, czy życie nie było by wtedy zbyt nudne?  Nasza główna bohaterka też ma swój nałóg – kocha czekoladę, miłością bezwarunkową.
             “Po pierwsze, powinniśmy zmienić podejście do samych siebie. Nie traktować siebie, jak wroga, ale jak przyjaciela. Podać mu dłoń kiedy upadnie, bo na pewno upadnie, ale najważniejsze, by się podniósł i na nowo spróbował”.

Florentyna Mazurek i jej trzy przyjaciółki tworzą niesamowitą paczkę. Wspierają się, pomagają sobie, zawsze mogą na siebie liczyć. Florka to młoda, samodzielna kobieta, pracuje jako księgowa, rozwija się w tym kierunku. Mieszka w Londynie, dobrze sobie radzi i… jest samotna, a do tego ma sporą nadwagę. Uwielbia swoją pracę, po której jej ulubionym zajęciem, jest leżenie na wygodnej kanapie  z pilotem w ręku i słodyczami, które wręcz kocha miłością bezwarunkową i jak sama twierdzi odwzajemnioną. Przyjaciółki podstępem uzyskują jej zgodę i podpis na umowie, na wyjazd na wczasy odchudzające. Całe lata wyrzeczeń i przeróżnych diet nie przyniosły rezultatów. Florce stopniowo i regularnie przez lata przybywało kilogramów. Dziewczyny w końcu postanawiają pomóc swojej przyjaciółce, wiedzą, że ma słabą wolę i dopiero sytuacja podbramkowa i brak wyboru może ją skłonić do pracy nad sobą.
       “Nie miała o sobie pochlebnych opinii. Folgowała zachciankom, faszerując się słodyczami, co tylko wpędzało ją w jeszcze większe kompleksy. Była w zaklętym kręgu. Tyła, więc się krytykowała, a na pocieszenie objadała słodyczami, a tym samym tyła”.

Wczasy pielęgnacyjne – jak naiwnie myślała – okazały się obozem dla odchudzających, gdzie obowiązywał ścisły regulamin. Same zakazy i nakazy, a złamanie ich, było karane wysoką karą pieniężną. To co spotyka Florkę po przyjeździe do ośrodka, wydaje się jakimś koszmarem. Dobrze dobrana i profesjonalna obsługa ośrodka, bardzo szybko potrafi rozszyfrować zamiary i kombinacje Florki. Czy zbilansowana dieta, regularne ćwiczenia, pomoc psychologa pomoże jej w końcu zapanować nad swoim obżarstwem? Jej trenerem zostaje przystojny, dobrze zbudowany i zorganizowany Benon Wilk. Z biegiem czasu miedzy nimi zaczyna iskrzyć. Czy coś  z tego będzie? Czy Florka znajdzie w końcu tą jedyną miłość? Koniecznie przekonajcie się sami, warto.
Postacie dokładnie wykreowane, zwłaszcza nasza Florka. Pełna kompleksów, braku samoakceptacji, wiary w siebie. Miała opracowane metody działania, które prawie zawsze działały na znajomych, wywoływała litość, żal, współczucie i w końcu osiągała to co chciała, czyli jadła. Jej poczucie humoru, stosunek do siebie bardzo mi się spodobał. Pomimo tylu kompleksów, które w sobie nosiła i pielęgnowała, potrafiła śmiać się sama z siebie. Była szczera i otwarcie mówiła o swoich słabościach, empatyczna, optymistyczna, wesoła. Polubiłam ją, jej cięty język, podejście do otoczenia, miłość do czekolady.
   
Ciekawy wątek dotyczący legend i mitów, który pomógł w połączeniu Florki i Benona. Piękne widoki, morze, przyroda. A do tego niespotykane imiona i nazwiska bohaterów – rewelacja.
Książka bardzo wciągająca, styl autorki powoduje, że przeczytała się jakby sama. Urzekł mnie niesamowity, niewymuszony humor. Dialogi przepełnione ciętymi ripostami, które nieustannie wywoływały mój uśmiech. Lekkość pióra autorki spowodowała, że lektura była niesamowitą przygodą i przyjemnością. Problemy jakie pisarka poruszyła, wcale do przyjemnych nie należą. Walka z samym sobą, trud wyrzeczeń, brak wiary w siebie,  ćwiczenia, mordercze treningi, które odbierały siły i oddech. Determinacja, zaangażowanie, czy przyniosą upragniony spadek wagi? 
Piękna przyjaźń, miłość, pozory, brak akceptacji, nadwaga, obżarstwo, lenistwo te i wiele innych problemów życiowych zawarła autorka  w książce. Była ona ciekawym wtargnięciem w pokręconą psychikę osoby uzależnionej od słodyczy. Gdzie nawet wizja ciężkich chorób nie potrafi okiełzać nałogu. Pani Milli bardzo dobrze się to udało. Poważne problemy opowiedziane niezwykle lekko i sugestywnie. Po takiej lekturze nie jedna osoba zmotywuje się i zmierzy ze swoimi demonami. Polecam była to piękna, pogodna, bardzo wciągająca historia pewnej grubaski, która przeobraziła w pięknego motyla, a zakończyła się bajkowo. Nie jedna z nas odnajdzie tam cząstkę siebie 🙂

Tatiasza Aleksiej
Mam na imię Wiesia, książki towarzyszą mi całe życie. Czytam prawie wszystko. Jednak najbliższe mojemu sercu są dobre książki obyczajowe, literatura kobieca, sagi, książki historyczne - zwłaszcza z okresu średniowiecza, międzywojennego, II wojny światowej i powojenne. Nie pogardzę dobrym thrillerem, zwłaszcza psychologicznym i dobrą sensacją. Nie przepadam za fantastyką – czytałam jednak „Grę o tron” – uwiodła mnie i oczarowała, jestem nią zachwycona – dlatego żadnej książce nie mówię nie. Lubię wyzwania. Mój syn nazywa mnie "molem książkowym". Uwielbiam Freddie'go Mercury, Queen.

Leave a Response