“Wszystko, czego pragnęliśmy”.

Emily Giffin
Wydawnictwo: Otwarte
Tłumaczenie: Martyna Tomczak
Gatunek: Literatura obyczajowa
Liczba stron: 360

Moje pierwsze spotkanie  z autorką, uważam za bardzo udane. Książka wciągająca, zaskakująca, ukazująca kobiece emocje i relacje międzyludzkie. Autorka porusza w niej trudne, życiowe tematy. Zapraszam, książka mnie porwała – tak jak lubię.
Emily Giffin to amerykańska autorka bestsellerów. Rzuciła karierę prawniczą, aby poświęcić się rodzinie i pisaniu. Mieszka w Atlancie z mężem i trójką dzieci. W Polsce ukazało się do tej pory sześć z jedenastu jej książek.
Nina prowadzi życie jak z bajki. Ma wspaniałego męża Kirka, cudownego syna Fincha, który właśnie dostał się na wymarzone studia w Princeton. Chłopiec z pozoru wydaje się bardzo sympatyczny, prostolinijny, szczery. Są bogaci, bardzo bogaci. Kirk jest człowiekiem bardzo pewnym siebie, nie znoszącym sprzeciwu, zimny, arogancji, mający o sobie bardzo wysokie mniemanie. Coraz bardziej oddalają się od siebie, mają inne wyobrażenie o codzienności, metodach wychowawczych, byciu jako takim. Nina coraz częściej dostrzega, jak bardzo różnią się podejściem do życia. Ona czuje, że zagubiła, gdzieś po drodze ich wspólnego życia, prawdziwą siebie. Stara się pokazać synowi, jak ważne jest właściwe, uczciwe postępowanie w życiu. Kirk zaś, robi wszystko tak, by osiągnąć obrany cel, nie ważne jakim kosztem. Do tej pory, uważała swojego męża za czarującego człowieka sukcesu, teraz jednak coraz częściej myślała o nim kłamca, manipulant, a co gorsza, ich syn uczył się od ojca i przyswajał sobie jego metody postępowania. Jak ma postąpić, po której stronie stanąć? A może powinna wybrać siebie?

Tom jest samotnym ojcem. Ciężko pracuje, próbując zapewnić swojej córce Lyly jak najlepsze warunki do życia. Żona porzuciła go gdy Lyla była małą dziewczynką, to na mim spoczął ciężar utrzymania i wychowania dziecka. Muszę przyznać, że całkiem dobrze mu to wyszło. Spodobał mi się ten facet, ujął mnie swoim sposobem bycia, dobrocią, szczerością, prostotą. Dziewczyna wyrasta na mądrą, inteligentną, piękną kobietę. Dzięki stypendium, dostała się do prywatnego liceum. Za wszelką cenę próbuje wpasować się i dostosować do  otoczenia. Po matce odziedziczyła latynoską urodę, która jej w niczym nie pomaga, jest wręcz odwrotnie. 

     “Rodzicielstwo bywa wykańczające nawet wówczas. gdy dzielisz ten ciężar z drugą osobą. Kiedy zostajesz sam, jest kurewsko ciężkie”.
Te dwa zupełnie różne światy zderzą się ze sobą i nie będzie to wcale mała stłuczka. Dojdzie do bardzo nieprzyjemnej sytuacji, której początek da zdjęcie półnagiej Lyli, wykonane i rozpowszechnione przez Fincha. Konsekwencje dla obojga młodych mogą okazać się fatalne w skutkach. Lyla wie, że może liczyć na swojego ojca zawsze i wszędzie. Niespodziewanie po ich stronie staje Nina, ona czuje, że jej syn nie do końca jest szczery, oszukuje, kłamie, byle tylko nie ponieść konsekwencji, swojego ohydnego czynu. Z upływem przewracanych kartek coraz mniej mi się ten chłopak podobał. Wychodzą na jaw, inne jego przewinienia. Ojciec chce wszystko zatuszować. Nina pamiętając o tym co spotkało ją w młodości, martwi się o Lyli, chce jej pomóc. Pomimo wielkiej miłości do syna wie, że powinien zostać ukarany, ponieść konsekwencje swojego czynu. A ja, co zrobiłabym w podobnej sytuacji? Czy broniłabym swoje dziecko wiedząc, że prawda jest po przeciwnej stronie? Jakie to wszystko trudne i pogmatwane. Jeden moment, jedna chwila a konsekwencje ponoszone przez całe życie.

Akcja bardzo wciągająca, intrygująca, nie pozwalała, aby odłożyć książkę na dłużej. O sensie życia, co jest ważniejsze być czy mieć. Gra pozorów, zakłamania, udawanie, próba przekupstwa, zatuszowania sprawy. Głęboko ukrywana tajemnica, która powoduje u głównej bohaterki takie a nie inne zachowanie. O nadużyciach w stosunku do kobiet i metodach wychowywania dzieci w dzisiejszych trudnych czasach, gdzie pieniądz jest na pierwszym miejscu a prawda, poszanowanie gdzieś z tyłu. Gwałt, rasizm, przemoc, hejt, samobójstwo.

Styl autorki spowodował, że książkę czytało się bardzo szybko i dobrze, była to prawdziwa przyjemność. Autorka snuła swoją opowieść w sposób, który wzbudził we mnie ogromne zaciekawienie. Narracja prowadzona z perspektywy bohaterów daje możliwość poznania ich myśli, uczuć, toku rozumowania i postępowania. Oni sami bardzo dobrze wykreowani, prawdziwi, bez retuszu. Smutna i piękna opowieść jednocześnie.

Książka skłania do refleksji, przemyśleń, autorka nie daje gotowych rozwiązań, ukazuje jednak różne strony medalu. Emocjonalna, bardzo życiowa. Polecam, ta książka to coś więcej niż zwykła obyczajówka, gdzieś tam ma ukrytą prawdę, koniecznie spróbujcie je odnaleźć. Polecam 🙂

Tatiasza Aleksiej
Mam na imię Wiesia, książki towarzyszą mi całe życie. Czytam prawie wszystko. Jednak najbliższe mojemu sercu są dobre książki obyczajowe, literatura kobieca, sagi, książki historyczne - zwłaszcza z okresu średniowiecza, międzywojennego, II wojny światowej i powojenne. Nie pogardzę dobrym thrillerem, zwłaszcza psychologicznym i dobrą sensacją. Nie przepadam za fantastyką – czytałam jednak „Grę o tron” – uwiodła mnie i oczarowała, jestem nią zachwycona – dlatego żadnej książce nie mówię nie. Lubię wyzwania. Mój syn nazywa mnie "molem książkowym". Uwielbiam Freddie'go Mercury, Queen.

Leave a Response