“Moja twoja wina”



Beata Majewska
Wydawnictwo: Książnica
Liczba stron:352

“Moja twoja wina” to książka bardzo wciągająca, niesamowita, urzekła mnie, przykuła uwagę na kilka godzin. Nie chciała puścić, aż doczytam do końca. Na książki autorki trafiłam całkiem niedawno, dopiero je poznaję. “Moja twoja wina” to dopiero druga pozycja, a ja jestem nią oczarowana. Myślę, że to będzie piękna przyjaźń – ja i książki pani Beaty. 
Beata Majewska znana również jako Augusta Docher. Debiutowała cyklem dla młodzieży “Wędrowcy”. Publikuje także powieści obyczajowo – erotyczne. Mama i żona, mieszaka na południu Polski. Kocha podróże, dobrą książkę i spotkania z czytelnikami.

Jakże przewrotne bywają ludzkie losy. Jesteśmy szczęśliwi, zadowoleni z życia i nagle bum. Jak grom z jasnego nieba spadają na nas przeciwności losu. Zdrada ukochanej osoby, często jest dużym zaskoczeniem, to cios prosto w serce. Boli, powoduje, że całe dotychczasowe życie, wali się jak domek z kart. Dobrze jest w tym całym nieszczęściu, jeśli mamy kogoś bliskiego, kto pomoże, pocieszy, a gdy jest taka potrzeba potrząśnie nami, otworzy oczy na pewne rzeczy, których osoba pogrążona w rozpaczy nie widzi. A co jeśli z tym wszystkim jesteśmy sami?

Główna bohaterka – Urszula – przyłapuje swojego męża, Marka na zdradzie. Postanawia odejść od niego, zacząć życie od nowa. Z daleka od wszystkich i wszystkiego, w małym zrujnowanym domku, który otrzymała w spadku, od przyszywanej ciotki. Ula, bardzo boleśnie odczuła zdradę męża, jest załamana, wini siebie. W tym wszystkim nie jest sama, ma przyjaciółkę – Renatę – która pomaga stopniowo stanąć jej na nogi. Ula jest kobietą niezależną finansowo, jest księgową ma własną firmę. To ona zawsze zarabiała więcej od Marka, z czego on korzystał do woli. I tak jest i teraz. Próbuje “wyciągnąć” od Uli tyle ile zdoła, bazując na jej naiwności i dobrym sercu. Wie, że Ula w dalszym ciągu go kocha, co wykorzystuje  z premedytacją. Musi minąć sporo czasu, aż naszej bohaterce otworzą się oczy. Marek to facet, który myśli tylko o sobie, swojej wygodzie i swoich przyjemnościach. W życiu Uli pojawia się Michał, początkowo konkurent w interesach. Małymi kroczkami, delikatnie zaczyna się coś budzić między nimi. Stają się ważni dla siebie. Jednak Michał ma swoje tajemnice, które bezpośrednio dotykają Uli. Czy zniszczą to, co dopiero powstaje między nimi? Namawiam, koniecznie sprawdźcie sami…
     “Odkładamy zbyt wiele rzeczy na później. I to jest złe, bo możemy nie zdążyć, a to magiczne “później” czasami się nie zdarza. A ja nie chcę nie zdążyć być z tobą. Chcę być tak najmocniej i najbardziej. Rozumiesz? – wyszeptał.
Urszula jest kobietą, która sporo wycierpiała w swoim życiu. Jest ciepła, wyrozumiała, lojalna i troskliwa. Czasami słaba, bezradna i może trochę naiwna – muszę przyznać, że ta naiwność początkowo irytowała mnie. Przy tym wszystkim jest jednak dobrym człowiekiem. Osobą, która ma niskie mniemanie o sobie. A poczucie winy, zresztą całkowicie niesłuszne, przygniata ją. Czy można brać na siebie winny innych, obarczać siebie postępkami innych? Mogłam zrobić tak, wtedy on postąpił by inaczej. Wyrzuty sumienia ją obarczają i przygniatają. Czy zdoła uwolnić się od nich? Życie nie szczędzi jej kłopotów i trosk. Zakręty losu, które ją spotykają bolą i przygniatają.
        “Czasami coś się dzieje, bo tak po prostu musi być. Nie masz wpływu na przeszłość, ale na przyszłość już tak. Twoje życie trwa, nie zmarnuj go na grzebanie w stercie wspomnień i wyrzutów sumienia. A teraz chodź, jesteś komuś potrzebna. Komuś, kogo kochasz. I kto kocha ciebie”.
Jej rodzice i siostra – uch co za okropna osoba – nie wspierają jej. Uważają, że powinna wybaczyć Markowi, dać mu szansę, pozwolić mu wrócić. Ich drugie imię to reputacja, co powiedzą ludzie. Teściowie, a zwłaszcza teściowa nie potrafi pogodzić się z tym, że to Marek – jej ukochany synek – ponosi winę, obarcza całym złem Ulę.
Renata to osoba bardzo ważna dla Uli. Między kobietami zrodziła się prawdziwa przyjaźń, taka na dobre i na złe. Mogą zawsze liczyć na siebie nawzajem, w każdej życiowej sytuacji. Chociaż czasami bywają sytuacje, że jedna drugą doprowadza do białej gorączki, obie do perfekcji opanowały umiejętność wyprowadzania siebie nawzajem z równowagi. Jednak ich przyjaźń jest piękna, bezinteresowna, prawdziwa. Polubiłam ją, jej poczucie humoru. Dobrze jest otaczać się takimi ludźmi jak Renata.
Pełna humoru, ciekawych dialogów. Momentami wybuchałam głośnym śmiechem, by po chwili poczuć smutek. Historia opowiedziana bardzo ciekawie, wnikliwie. Niepowtarzalny, oryginalny styl, piękny, lekki język. Książka bardzo pięknie wydana, przyciąga wzrok, kusi. Okładka jest delikatna, subtelna, treść zdecydowanie mocniejsza. Tytuły rozdziałów są bardzo znaczące, warto zwrócić na nie uwagę, a sam tytuł staje się w pełni zrozumiały, po przeczytaniu książki – jest bardzo wymowny.

Bohaterowie powieści doskonale wykreowani. Znajdziemy tu całą gamę przeróżnych ludzkich ułomności, słabości, zawiści, zazdrości. Pięknej przyjaźni, miłości, zwykłej, a może niezwykłej ludzkiej dobroci i poszanowania dla osób starszych.

Fabuła bardzo ciekawa, kilkakrotnie zostałam mocno zaskoczona. Książka bardzo odzwierciedla naszą rzeczywistość, codzienność, każdego może spotkać coś podobnego. Nieprzesłodzona, bardzo realna. Pozycja narzuca pytania, na które musimy odpowiedzieć sobie sami, a odpowiedzi wcale nie są oczywiste. Akcja szybko płynie, wywołuje przeróżne emocje. Budzi nadzieję, że w końcu po każdej burzy zaświeci słońce. Ukazuje, że nadzieję trzeba mieć zawsze, nie należy jej tracić. Piękna, porywająca, prawdziwa, polecam wszystkim lubiącym dobrą literaturę obyczajową. Naprawdę warto przenieść się w ten zawiły świat, wykreowany przez panią Beatę.  Polecam serdecznie 🙂 
Tatiasza Aleksiej
Mam na imię Wiesia, książki towarzyszą mi całe życie. Czytam prawie wszystko. Jednak najbliższe mojemu sercu są dobre książki obyczajowe, literatura kobieca, sagi, książki historyczne - zwłaszcza z okresu średniowiecza, międzywojennego, II wojny światowej i powojenne. Nie pogardzę dobrym thrillerem, zwłaszcza psychologicznym i dobrą sensacją. Nie przepadam za fantastyką – czytałam jednak „Grę o tron” – uwiodła mnie i oczarowała, jestem nią zachwycona – dlatego żadnej książce nie mówię nie. Lubię wyzwania. Mój syn nazywa mnie "molem książkowym". Uwielbiam Freddie'go Mercury, Queen.

Leave a Response