“Moja irlandzka piosenka”


Anna Olszewska
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 351

Bardzo udany debiut. Książka wciągająca, napisana z niesłabnącym poczuciem humoru, przykuwała moją uwagę, bawiła i wzruszała. Zalicza się do new adult. 
Anna Olszewska na co dzień prowadzi własną kancelarię i wraz z mężem wychowuje trójkę dzieci . “Moja irlandzka piosenka” to jej bardzo udany debiut. 
Jak często życie lubi zaskakiwać i przynosić nam zmiany. Niczego nie planujemy, a nagle niespodziewanie, coś wyskakuje. Jedna decyzja i wszystko ulega diametralnej zmianie. Czy lubicie być tak zaskakiwani?
Mia to młoda, wykształcona, dwudziestosiedmioletnia dziewczyna, jej życie jest bardzo ustabilizowane i spokojne, żeby nie powiedzieć nudne. Pracuje jako księgowa, ma małe mieszkanie, uwielbia muzykę klasyczną i nigdy nie była w stałym związku. Dla żartu i zakładu z przyjaciółką wysyłała swoje CV do agencji, która ogłosiła nabór kandydatów na osobistych asystentów gwiazd. I o dziwo dostaje tę pracę. Jej zapał i zadowolenie szybko mija, okazuje się bowiem, że będzie pracowała dla Willa –  wchodzącej gwiazda rocka, osoby bardzo humorzastej, słynącej z częstej zmiany swoich asystentów.

       “Tutaj się mylił. Mój nagły odwrót nie miał nic wspólnego z brawurą czy też chęcią odszczeknięcia się na chamskie komentarze. Po prostu nagromadzone emocje i złość na samą siebie spowodowały, że do oczu cisnęły mi się całe strumienie łez, a na okazanie mu słabości nie mogłam sobie absolutnie pozwolić. Tak łatwo mu ze mną nie pójdzie”.

Will przyjechał do Londynu z irlandzkiego miasteczka  Clifden, młody, niesamowicie przystojny. Jest znakomicie zapowiadającym się muzykiem. Jego zespół wydał własnie debiutancką płytę i pracuje nad kolejną. Jest coraz bardziej rozpoznawalny. Bardzo lubi irytować ludzi, dlaczego? Czy coś w jego życiu pchnęło go do tak cynicznego postępowania? Nosi bardzo ciekawe i wymowne koszulki – z bardzo obraźliwymi i często wulgarnymi, napisami . Jest złośliwy, arogancki, wybuchowy, broniący swojej prywatności a przy tym inteligentny i dowcipny. Ma psa, którego bardzo kocha.

Mia przyjaźni się od lat z Johnny i Jenny. Ich przyjaźń jest prawdziwa, taka od serca, zawsze może na nich liczyć. Mocno jej kibicują w nowych życiowych wyborach .

Główni bohaterowie bardzo dobrze wykreowani, wyraziści, niebanalni. Kompletne przeciwieństwa, warczą na siebie, atakują, skaczą do oczu, odnoszą się do siebie z kpiną i ironią. Aż dziw, że się do tej pory nie pogryźli. Jednak po pewnym czasie da się zauważyć, że coś w ich relacji ulega zmianie.  Zaczyna się bardzo subtelnie i delikatnie. Sposób w jaki autorka ukazała to budzące się uczucie  bardzo mi się spodobał. Ich rozmowy, cięte riposty –  są niesamowite – wywoływały uśmiech. Kibicowałam im, miałam  cichą nadzieję, że się dogadają, nie zagubią tego czegoś, co między nimi zaistniało. Mia bardzo przypadła mi do gustu, polubiłam ją od razu. Jest mądrą, mało rozrywkową dziewczyną, dla której kupowanie ciuchów to męczarnia. Ma w sobie dużo ciepła, wrażliwości i spokoju. Natomiast Will to prawdziwe ciacho – w pełni tego świadomy. Wzbudził moją sympatię. Czas płynie, obydwoje docierają się, ich wzajemne relacje są coraz łagodniejsze i cieplejsze. Co z tego wyniknie? Koniecznie musicie przeczytać:)

Książka niesamowicie wciągająca od pierwszych stron. Napisana bardzo przystępnym językiem, co powoduje, że czytanie jest bardzo przyjemne. Cięte riposty, niesłabnący humor. Fabuła spójna,  nieskomplikowana, chociaż dziwne zdjęcia i pewna tajemnicza postać trochę namiesza. Akcja toczy się szybko i zaskakuje. Nie jest przesłodzona. Ciekawy klimat, niezwykła lekkość pióra. Książka ładnie wydana, okładka zwraca  uwagę i intryguje.

“Moja irlandzka piosenka” to pozycja, która zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie – tym bardziej, że to debiut. Przeczytałam bardzo szybko. Za egzemplarz dziękuję autorce. Dużo emocji, sarkazmu, niebanalny, ciepły klimat. Zdecydowanie polecam na poprawę humoru. Uśmiejecie się. Mam nadzieję, że nie przyjdzie mi długo czekać na kolejne książki autorki. Polecam:)

Tatiasza Aleksiej
Mam na imię Wiesia, książki towarzyszą mi całe życie. Czytam prawie wszystko. Jednak najbliższe mojemu sercu są dobre książki obyczajowe, literatura kobieca, sagi, książki historyczne - zwłaszcza z okresu średniowiecza, międzywojennego, II wojny światowej i powojenne. Nie pogardzę dobrym thrillerem, zwłaszcza psychologicznym i dobrą sensacją. Nie przepadam za fantastyką – czytałam jednak „Grę o tron” – uwiodła mnie i oczarowała, jestem nią zachwycona – dlatego żadnej książce nie mówię nie. Lubię wyzwania. Mój syn nazywa mnie "molem książkowym". Uwielbiam Freddie'go Mercury, Queen.

Leave a Response