“Namaluj mi słońce”






Gabriela Gargaś
Wydawnictwo: Filia

Książki Gabrieli Gargaś to zawsze trafiony i dobry wybór. I nie inaczej było teraz. “Namaluj mi słońce” to ciepła, nie pozbawiona goryczy opowieść o ludzkich zawirowaniach życiowych. Książka bardzo emocjonalna i wciągająca. Jej czytanie było dla mnie prawdziwą przyjemnością.

Gabriela Gargaś z wykształcenia bibliotekarz. Zakochana w tym samym mężczyźnie od lat. Jej powieści cieszą się ogromną popularnością. Są bardzo realistyczne i życiowe. Jej życiowe motto brzmi „Sztuką życia jest umieć cieszyć się małym szczęściem”.  

Sabina – główna bohaterka to młoda,  samotna, samodzielna kobieta, jej świat niesamowicie przykuł moją uwagę. Prowadzi bardzo poukładane życie, jest na swój sposób szczęśliwa. Ma bardzo nietypową pracę. Użycza innym ludziom swojego towarzystwa i czasu, dostaje za to pieniądze. Odwiedza domy starców, szpitale, hospicja. Rozmawia, słucha, spotyka przeróżnych ludzi. Większość łączy jedno – są samotni. W pewnym momencie na jej drodze staje mała dziewczynka – Marysia. I to ona przewróci świat Sabiny do góry nogami. Mimo początkowych oporów – Sabina nie chce mieć dzieci – zaprzyjaźnia się z Marysią, która zaczyna wypełniać coraz więcej miejsca w jej sercu. Poznaje Maksa – tatę Marysi. Zaczynają się przyjaźnić, stają się dla siebie ważni. Czuje, że zakochują się w sobie. Boi się tej miłości.

      “Miłość powoduje, że jesteśmy opętani, wręcz nieobliczalni. Miłość jest jak złodziejka: podstępna. Wyłamuje drzwi do serca wytrychem. Nie interesuje jej, czy jesteś na nią gotowa, czy nie. Ograbia z racjonalnego myślenia”.
Mała, sześcioletnia dziewczynka, Marysia, porzucona przez matkę, odrzucona i wyśmiewana przez rówieśników. Bardzo potrzebuje kogoś, kto zapełni pustkę pozostawioną przez matkę. Bardzo żal mi było dziewczynki. Polubiłam ją, była takim ciepłym słoneczkiem, małą, kruchą dziewczynką, którą chciałoby się otoczyć opieką i uchronić od tego, co zgotowali jej dorośli. Nie rozumiałam jej matki – Magdy. Jak można porzucić własne dziecko? Dowiadujemy się w końcu co nią kierowało. Mimo tego, kompletnie nie czułam do niej sympatii, wręcz odpychała mnie. Chociaż to, co ją spotkało w życiu, wiele tłumaczy. Zero empatii, z mojej strony.
Maks to tata Marysi, bardzo kocha swoją córkę. Jest facetem, który udaje twardziela, a tak naprawdę ma dobre i wrażliwe serce. Kochał, jego miłością życia była mama Marysi – Magda – kobieta, która bez słowa wyjaśnienia porzuciła jego i ich córeczkę. Kto tak postępuje?  Maks odniósł spory sukces w życiu zawodowym, jednak w jego życiu osobistym nie dzieje się najlepiej. Zmienia kobiety jak rękawiczki. Poznaje Sabinę, kobietę która staje się dla niego ważna i której boi się pokazać prawdziwe uczucia. Zamyka się w sobie, ucieka. Jest jednocześnie czuły i wrażliwy, a przy tym arogancki i pewny siebie. Przystojny, seksowny. Mocno poturbowany przez życie. W pewnym momencie otwierają się przed sobą, wyjawiają sobie głęboko ukryte prawdy. Nie jest to łatwe, ale szczere, prawdziwe i bardzo obojgu potrzebne.

      “Miłość, ta prawdziwa, trwa tyle, na ile na nią zasługujemy, na ile o nią dbamy. Wszystko inne z czasem umiera, wypala się: pożądanie, namiętność, nawet fajne kumplostwo gdzieś znika. Ale miłość, ona trwa”.

Sporo się dzieje, akcja toczy się szybko. Jak to wszystko się skończy? Tym bardziej, że w pewnym momencie wraca Magda. A Sabina dowiaduje się… Nie, koniecznie musicie sami przeczytać.
Niesamowite emocje, szara, zwykła codzienność, która pod wpływem uśmiechu małej dziewczynki nabiera barw i staje się słoneczna. Uczucia, marzenia, miłość, zdrada, wybaczenie. Książka niesie przesłanie, że warto wybaczać, warto dawać drugą szansę. Czy sami nie popełniamy błędów? Całość dokładnie przemyślana, układa się w jasną i spójną jedność. Fabuła książki bardzo wciąga. Bohaterowie bardzo realni, sympatyczni, popełniający błędy i umiejący zawalczyć o swoje szczęście. Bardzo wciągająca, ciężko było się oderwać – zarwałam nockę. Wzruszająca, łezka zakręciła mi się w oku. Po gwałtownych i mocnych zawirowaniach przychodzi w końcu spokój.

Książka bardzo ciepła, niosąca nadzieję, bardzo życiowa, mądra. Pani Gabrysia pęknie umie ubrać uczucia  w słowa. Pisze o ludzkim życiu, szczęściu, radościach, smutku, rozpaczy, tragediach. Jej  opowieści zawierają prawdziwe mądrości życiowe. Które powodują, wręcz wymuszają konieczność zatrzymania się, zastanowienia nad tym co tak naprawdę jest w życiu ważne, w tym naszym codziennym pędzie. Polecam wszystkim lubiącym dobre książki obyczajowe, lubiącym czytać o odmianie losu, poszukiwaniu szczęścia, samotności i rodzącym się w bólu, nowym uczuciom. Prawdziwa perełka. Miło spędzony czas.

Tatiasza Aleksiej
Mam na imię Wiesia, książki towarzyszą mi całe życie. Czytam prawie wszystko. Jednak najbliższe mojemu sercu są dobre książki obyczajowe, literatura kobieca, sagi, książki historyczne - zwłaszcza z okresu średniowiecza, międzywojennego, II wojny światowej i powojenne. Nie pogardzę dobrym thrillerem, zwłaszcza psychologicznym i dobrą sensacją. Nie przepadam za fantastyką – czytałam jednak „Grę o tron” – uwiodła mnie i oczarowała, jestem nią zachwycona – dlatego żadnej książce nie mówię nie. Lubię wyzwania. Mój syn nazywa mnie "molem książkowym". Uwielbiam Freddie'go Mercury, Queen.

Leave a Response