“Córka wikingów”

Vera Henriksen
Wydawnictwo:  Książnica

“Córka wikingów” to trzytomowa saga w skład, której wchodzą: “Srebrny młotek”, “Znak” i “Święty król”. Jak ja kocham takie książki. Pierwszy tom “Córki wikingów” – “Srebrny młotek” porwał mnie od razu. Przenosimy się do jedenastowiecznej Skandynawii, do czasów bardzo dramatycznych – chrystianizacji tych ziem. Główną bohaterką jest kobieta. Towarzyszymy jej przez całe życie. Książki niezwykle ciekawe i wciągające. O życiu wikingów.
Vera Henriksen to norweska pisarka, urodziła się w Oslo. Studiowała na Uniwersytecie Yale – architekturę i na Uniwersytecie Columbia – historię sztuki. Przez prawie dwadzieścia lat mieszkała w USA. Uhonorowana licznymi nagrodami literackimi. Należy do najbardziej znanych i czytanych współczesnych pisarzy norweskich. Autorka wielu sztuk teatralnych, książek o kobietach z epoki wikingów a także o mitologii nordyckiej. Żyła 86 lat.

“Srebrny młotek” otwiera tę niesamowitą opowieść.

Przenosimy się do jedenastowiecznej Norwegii. Jest to bardzo trudny i burzliwy czas. Panujący wtedy król Olaf Tryggvasson, siłą wprowadzał wiarę chrześcijańską. Podległemu sobie ludowi kazał zaprzestać oddawania czci starym bogom i przyjąć kapłanów oraz wiarę Chrystusa. Większość była temu przeciwna. Mieli swoje wierzenia, swoich bogów, składali ofiary. Nie chcieli nowego, ale kary nieprzyjęcia chrztu były okrutne, często oporni tracili życie. W tym też czasie wikingowie stopniowo zaprzestają swoich krwawych i łupieżczych wypraw, zaczynają trudnić się handlem. W takich własnie czasach poznajemy Sygrydę i jej braci – Torego i Sigurda. Ich ojca zamordowano, matka zmarła wkrótce po nim. Bracia bardzo różnią się od siebie. Sigurd bywa brutalny, natomiast Torego cechuje dobroć. I to pod jego opieką dorasta Sygryda. Poznajemy ją jako młodą dziewczynę, bardzo swawolną i dumną a przy tym dziką i nieokiełzaną. Zostaje wydana za mąż za Olve, pana Egge, w którego żyłach płynie krew jarlów północy. Pełna niepokoju i trwogi poddaje się woli braci. Olve jest sporo starszy od Sygrydy. Jednak ku jej wielkiej radości okazuje się człowiekiem mądrym i dobrym. Zaczyna łączyć ich głębokie uczucie. Sygryda uczy się jak być panią dworu. Zmienia się, staje się spokojna, pewna siebie. Musi zmierzyć się ze światem zdominowanym przez mężczyzn.

         “- Życie nie jest piękne – Sygryda mówiła powoli oglądając swoje paznokcie. – Człowiek musi być albo głuchy i ślepy na to, co dzieje się dokoła, albo nauczyć się żyć z tym wszystkim”  

Drugi tom “Znak” to dalsze zmagania Sygrydy z życiem. Nie oszczędza jej ono. Mają z Olve czworo dzieci, niestety dwoje młodszych umiera. Miłość między nimi jest mocna, głęboka, prawdziwa.

Kochają się, rozumieją i wspierają nawzajem w tym trudnym czasie. W Norwegii panuje Olaf Haraldsson. Okazuje się być jeszcze gorliwszym krzewicielem chrześcijaństwa niż jego poprzednik. Nakazuje budować kościoły, księży posyła na cały kraj aby głosili wiarę w Chrystusa. Gwałtem i przemocą szerzy swoją naukę. I to właśnie przez króla Sygryda zostaje wdową. Z jego rozkazu wraz z synami musi opuścić  swoje ziemie, odbierają jej wszystko. Poznaje smak upokorzenia, pogardy, poniżenia. Pełna cierpienia i niemocy, nie może pogodzić się ze śmiercią Olve. Nie potrafi zapłakać. Jej serce przepełnia chęć zemsty. Jest całkowicie zależna od mężczyzn i musi być im posłuszna. Z rozkazu króla ponownie zostaje wydana za mąż, za namiestnika królewskiego Kalfa Arnessona. Wracają do Egge, gdzie jej mąż obejmuje stanowisko. Sygryda musi podołać codzienności, nie jest to łatwe. Spodziewa się dziecka Olvego. Kalf jest dobrym mężem, troszczy się o nią i jej synów. Życie płynie, przychodzi nowe, inne.

        “Myśl o Olvem już nie budziła w niej owego dzikiego bólu ani wyrzutów sumienia jak w pierwszych miesiącach po zaślubieniu Kalfa. Zapamiętała jego słowa, że gdyby zginął, wszystko co mu dała, stanie się jej bogactwem.

Kolejny tom “Święty król” to kolejne lata  z życia Sygrydy i jej bliskich.


Są to lata trudne, pełne niepokoju, napięć. Umierają jej dorośli synowie, rodzi kolejne dzieci. Zdradza Kafla. Jej wiara w Chrystusa ciągle się chwieje. Uczucie jakim darzy Kafla jest zupełnie inne niż do Olve. Czuje niechęć, czasami wkrada się pogarda.

    “Gniew, niechęć, rozpacz kłębiły się jej w sercu i zakorzeniały coraz głębiej a głębiej. Na powierzchni natomiast uczucie zniechęcenia zasklepiało się niczym tafla lodowa nad odmętem.”

Ciągłe zmaganie się ze sobą, z życiem. Żal, pokuta, chrześcijaństwo, bogowie, boginie, nienawiść, zemsta stale kłębiły i wirowały jej się w głowie. Wygnanie, straszna tęsknota za Egge. Całe życie. Ujawniłam sporo z fabuły książki, ale zapewniam, że jest to tylko mały ułamek całości. Jej życie to ciągła walka. Fascynująca, niesamowita opowieść.

     “Sygryda znowu czuła się zjednoczona z Egge, z ziemią i jej życiodajnym ciepłem; wiedziała przeto, że mogłaby tutaj dożyć swoich dni w pokoju, patrzeć jak wzrastają nowe pokolenia starego rodu.”

Bohaterowie powieści to prawdziwi ludzie z krwi i kości, ze swoimi wadami i ułomnościami. Nie znajdziemy tu  wikingów, pałających chęcią mordu. Krwawych i mrożących krew w żyłach scen bitew. Odnajdujemy je, ale w snutych opowieściach. Ciekawe opisy budowania łodzi, do tego zajęcia potrzebna była cierpliwość, wytrwałość i szczegółowa dokładność. Tkanie pięknych makat, których wzorzyste wzory przedstawiały piękne sagi. Przepiękne opisy przyrody, czułam jakbym tam była. Rozległe łąki, lasy, fiordy i morze, jego łagodność i groza.

Książka została napisana bardzo ciekawym językiem. Wydaje mi się, że został on dopasowany do epoki o której pisze autorka. Bogaty w archaiczne i nieużywane zwroty, a jednak zrozumiały i przystępny. Książkę pomimo małego druku, czyta się bardzo szybko, nie wiadomo kiedy strony umykają jedna za drugą. Całe życie Sygrydy i jej bliskich przemknęło przede mną. Pięknie było.  Bardzo emocjonalnie. Momentami tragicznie, strasznie, ponuro. Nie zabrakło miłości, radości, szczęścia. Opisy codziennego życia, zmaganie z przeciwnościami losu. Narodziny i śmierć.

Czytanie tej książki było prawdziwą przyjemnością, dawkowałam ją sobie. Losy głównych bohaterów bardzo mnie wciągnęły, przeżywałam ich życie razem z nimi. Odczuwałam smutek, radość, złość, niemoc, narzuconą wolę. Czułam atmosferę tamtych czasów, ich inność. Piękna saga. Polecam:)
Tatiasza Aleksiej
Mam na imię Wiesia, książki towarzyszą mi całe życie. Czytam prawie wszystko. Jednak najbliższe mojemu sercu są dobre książki obyczajowe, literatura kobieca, sagi, książki historyczne - zwłaszcza z okresu średniowiecza, międzywojennego, II wojny światowej i powojenne. Nie pogardzę dobrym thrillerem, zwłaszcza psychologicznym i dobrą sensacją. Nie przepadam za fantastyką – czytałam jednak „Grę o tron” – uwiodła mnie i oczarowała, jestem nią zachwycona – dlatego żadnej książce nie mówię nie. Lubię wyzwania. Mój syn nazywa mnie "molem książkowym". Uwielbiam Freddie'go Mercury, Queen.

Leave a Response