“Jowita”

Autor: Zachariasz Suchodolski

Wydawnictwo Videograf

Gatunek: literatura piękna

Liczba stron: 296

Data wydania: 28. 05. 2019

Książka przykuła moją uwagę, jest bardzo bezpośrednia w swej wymowie, emanuje prostotą, i szczerością. Jest to bardzo udany debiut literacki, który wywołał we mnie przeróżne emocje. Od współczucia, litość, po złość, wręcz odrazę.

Zachariasz Suchodolski to nieuleczalny książkoholik, sympatyk kotów, wieczny optymista. Pasjonat snów na jawie, ulotnych, ledwie uchwytnych marzeń. Z drugiej strony twardy racjonalista. Prowadzi blog Podwieczorek u Morfeusza. “Jowita” to jego debiut literacki.

Głównym bohaterem książki jest osiemnastoletni Karol. Chłopak odsiaduje wyrok dożywocia w zakładzie karnym. Z opowieści, początkowo wyłania się obraz miłego, wrażliwego i bardzo nieśmiałego młodego człowieka, stojącego u progu dorosłości. Co takiego wydarzyło się w jego życiu, że znalazł się w takim miejscu? 

    “Czasami szaleństwem, które zsyła na człowieka jest miłość, przy której rozum nic nie znaczy”.

Akcja dzieje się dwutorowo. Z jednej strony mamy szczegółowy obraz więziennej rzeczywistości, z drugiej beztroski świat sprzed dokonania zbrodni. Karol nie może odnaleźć się w trybikach więziennego świata. Szykanowany, wyśmiewany, poniżany, wykorzystywany seksualnie, ucieka w świat wspomnień. Pisze pamiętnik, który staje jego jedyną radością, obroną, ucieczką, od koszmaru  w jakim się znalazł. Na jego stronach wspomina ostatnie wakacje przed skazaniem. Pełne słońca, beztroski, młodzieńczych szaleństw, radości i pierwszego zauroczenia. Analizuje, docieka co takiego się stało, że stracił swoje życie. Próbuje zmierzyć się z tym co zrobił, samemu pojąć jak do tego doszło.

“Karol wiedział, że niemal na pewno nie zasługuje na to, by żyć. Nie po tym co się stało. W zasadzie nie miał problemu z zaakceptowaniem tego prawie już faktu”.

Karol wydaje się bardzo spokojnym, nieśmiałym, trochę wycofanym młodym chłopakiem. Stroni od ludzi, jest bardzo oczytany, ma sporą wiedzę z różnych dziedzin życia. Momentami miałam wrażenie, że czuje się kimś lepszym od znajomych. Tak jak każdy, marzy o miłości, swojej drugiej połówce. Poznaje dziewczynę – Jowitę, zakochuje się w niej bez pamięci. Wszystko wskazuje na to, że i on nie jest dziewczynie obojętny. Czy mu współczułam, polubiłam go? Początkowo muszę przyznać, że tak, jednak im dalej autor snuł swoją opowieść i odsłaniał Karola, jego jakby drugie oblicze, moje odczucia w stosunku do niego zmieniały się. Niestety na gorsze. 

Autor niesamowicie przedstawił nam bohaterów. Zrobił to bardzo wnikliwie, realnie, niczego nie tuszując, wszystko jawne, otwarte, przejrzyste. Wyszło mu to naprawdę rewelacyjnie. Język jakim operuje jest bardzo prosty, przyjemny, płynny. Czytanie było dużą przyjemnością. Napięcie wibruje przez całą książkę, w zakończeniu jest jego kumulacja. Prawda nie jest przyjemna. Jedynie czego mi zabrakło to obszerniejszego wyjaśnienia w zakończeniu. A może tak miało być? Być może jest to posuniecie zamierzone i przemyślane ze strony autora? By pozostawić swoich czytelników w zawieszeniu i z całą masą pytań. Po zamknięciu książki w mojej głowie zaczęły przelatywać przeróżne myśli i pytania, na które nie zawsze znajdywałam odpowiedź. 

     “Więzienie jest dnem, a cela, w której trzyma się gwałcicieli, zboczeńców i kapusiów, dnem tego dna i …

Więzienie jest miejscem strasznym, izolacja, reguły, nakazy, zakazy. Egzystencja, która staje się ciągłą walką o przetrwanie. Współwięźniami są ludzie z różnych środowisk, skazani za najgorsze przestępstwa. Mordercy, pedofile, złodzieje, ludzie pozbawieni wszelkich zasad i człowieczeństwa. Rodzina, najbliżsi Karola, oni też bardzo cierpią i odczuwają konsekwencje czynu Karola. Żyją w małej społeczności, gdzie wszyscy się znają. Wstyd i wykluczenie społeczne. Opowieść o tym, że zauroczenie, pożądanie, miłość zamieniła się w pełną pasji nienawiść, chęć niszczenia i krzywdzenia. Konsekwencjach poniesionego czynu. Pełna bólu, cierpienia, strachu, samotności, braku nadziei. Mrocznej, ukrytej głęboko części naszego ja, która nigdy nie wiadomo kiedy się ujawni.

Książka przykuła moją uwagę, ciężko było się od niej oderwać. Nie jest to historyjka lekka, miła i przyjemna. Wręcz przeciwnie. Daje do myślenie, nie można przejść obok niej obojętnie. Tak łatwo można zniszczyć swoje i cudze życie. Historia na długo zostanie w mojej pamięci. Za książkę dziękuję wydawnictwu Videograf, była to wciągająca, pełna emocji opowieść. Mam nadzieję, że autor jeszcze nieraz mnie zaskoczy. Polecam.


Tatiasza Aleksiej
Mam na imię Wiesia, książki towarzyszą mi całe życie. Czytam prawie wszystko. Jednak najbliższe mojemu sercu są dobre książki obyczajowe, literatura kobieca, sagi, książki historyczne - zwłaszcza z okresu średniowiecza, międzywojennego, II wojny światowej i powojenne. Nie pogardzę dobrym thrillerem, zwłaszcza psychologicznym i dobrą sensacją. Nie przepadam za fantastyką – czytałam jednak „Grę o tron” – uwiodła mnie i oczarowała, jestem nią zachwycona – dlatego żadnej książce nie mówię nie. Lubię wyzwania. Mój syn nazywa mnie "molem książkowym". Uwielbiam Freddie'go Mercury, Queen.

2 komentarze

Leave a Response