“Wisznia ze słowiańskiej głuszy”

Autor: Aleksandra Katarzyna Maludy

Wydawnictwo Szara Godzina

Gatunek: Literatura obyczajowa, historyczna

Liczba stron: 368

Data wydania: 17.05.2019

Uwielbiam takie książki. Jest to moje pierwsze, bardzo udane spotkanie z autorką i zdecydowanie nie ostatnie. Zostałam przeniesiona w czasie, o setki lat wstecz, gdzie świat wyglądał zupełnie inaczej i był zupełnie inny. Piękne to było, bardzo realne, mocne, momentami tragiczne i szokujące.

   “Zło jest częścią natury ludzkiej i dopóki człowiek na tej ziemi żyje, dopóki będzie się plenić”.

Aleksandra Katarzyna Maludy to absolwentka filologii polskiej Uniwersytetu Warszawskiego i historii w Wyższej Szkole Humanistycznej w Pułtusku. Mówi o sobie: “Piszę książki, takie jakie sama chciałabym przeczytać”. Miłośniczka historii, pisze powieści, których akcje umieszcza w różnych epokach. Autorka sześciu powieści. Mama dwóch córek.

Udajemy się do słowiańskiego grodu Szeligów nad Dnieprem, gdzie żyje piękna Wisznia – jak mówią pogłoski – córka bogini Mokoszy. Życie toczy się tu ustalonym rytmem, według pór roku. Bardzo brutalny świat, w którym nieustannie toczy się walka o przetrwanie. Zdominowany przez mężczyzn, to oni są panami, oni rządzą, im należy się bezwzględne posłuszeństwo. Kobiety sprowadzone do roli tej gorszej, bite, poniewierane, gwałcone, wykorzystywane na każdym kroku. Wisznia jest jedną z wielu takich kobiet. Jest młodą, piękną dziewczyną, obdarzoną dużą inteligencją, sprytem, odwagą i wewnętrzną siłą. Potrafi postawić na swoim i nigdy nie traci woli walki, zadziorna i nieustępliwa. Bardzo ją polubiłam, zaimponowała mi. W dziewczynie od pierwszego spojrzenia zakochuje się Rua – wódz Hunów. Wkrótce potem Szeligowie i Hunowie trafiają do awarskiej niewoli. Rozpoczyna się straszna tułaczka, to ona bardzo wpłynie i zapoczątkuje wewnętrzne zmiany we Wiszni. Walka o partnerstwo rozpoczęta.

     “Nie szlochała, choć jej los nie był lepszy. Zacięła się w sobie, a w duchu jak oset wyrastała nienawiść i głuszyła wszystko, co dobre w niej było i piękne…

Opowieść o kobietach, ich ciężkim losie, ciągłej walce jaką muszą toczyć o przetrwanie. Walczą w ciszy, z upodleniem, bólem, niemocą. Dla większości mężczyzn są niczym. Mają pracować, służyć i rodzić dzieci. Chwilami miałam ciarki na plecach, ich los był straszny. Nowo narodzone dziewczynki, są często wynoszone w ciemny, groźny bór, na pewną śmieć, niepotrzebne i zbędne. Te kobiety obdarzone są niezwykłą siłą i odwagą. Pierwszy raz usłyszałam o słowiańskich Amazonkach,  pisarka bardzo realnie i ciekawie ukazała ich nieprzeciętność i wyjątkowość. Bardzo mi się to spodobało, ich losy śledziłam z niesłabnącym zainteresowaniem i obawą co jeszcze złego może je spotkać. Bo na dobre, raczej się nie zanosi…

Akcja książki toczy się szybko, niesamowicie wciąga, przykuwa uwagę. Styl autorki bardzo przypadł mi do gustu, przykuwający uwagę język, inny niż do tej pory miałam okazję spotkać. Szczegółowo dopracowany i niepowtarzalny. Bardzo wygodne były wyjaśnienia nieznanych słów, umieszczone na dole stron. Ciekawe opisy, płynność i lekkość dialogów. Bohaterowie bardzo realni, wyraziści, charakterni. Bardzo ludzcy, nic na przełomie wieków się nie zmieniło. Ludzie jacy byli, tacy są. Pełni wad i zalet, ograniczeń i odwagi. Zakłamani, ułomni, żądni władzy, chciwi i okrutni. Nie zabrakło też bardzo pozytywnych postaci, dobrych, szlachetnych, honorowych. Samo życie.

    “Rua znowu naciął  sobie policzki, a Wisznia stała skamieniała. Nic z tego nie rozumiała. Nie mogła. Dobroci i miłości nie było w jej świecie. Przynajmniej ona ich tu nie widziała”.

W tej wciągającej opowieści znajdziemy różne aspekty, potrzeby i zachowania ludzkie. Piękno rodzącego się uczucia, miłość matczyną, wzajemna pomoc, niechciane dzieci i ich okrutny los. Grabieże, bitwy, głód, zarazy, wędrówki. Piękne, starodawne imiona, początki chrześcijaństwa, historia naszych przodków. Walka o godność i poszanowanie. Ciężka, często ponad siły praca. W powieści natrafiamy na legendę o dobrym królu Kraku, o Wandzie co nie chciała Niemca, o Popielu, którego zjadły myszy. Wszystko tworzy niesamowitą i bardzo emocjonalną całość. Jestem zachwycona tym jak niesamowicie, wyraźnie i obrazowo udało uchwycić się autorce piękno, pierwotność, potęgę  i dzikość przyrody. Jej opisy zapierają dech w piersi.

Całość wyszła bardzo wiarygodnie, zostałam bardzo przyjemnie i pozytywne zaskoczona. Książka niesamowicie wciąga, przykuwa uwagę. Baśniowy klimat, idealnie współgra z dobrą obyczajówką i dużą dawką historii. Wszystko razem tworzy niebanalną, pełną uroku i trwogi całość. Pełną mroku, dziwnych, nieznanych nam zachowań, wierzeń, zabobonów. Czuję podziw i szacunek dla autorki, za tak rewelacyjnie utkaną opowieść, opartą na ogromnej wiedzy historycznej.

Zakończenie bardzo mnie zaskoczyło, zdecydowanie chciałabym jeszcze. Opowieść ta zostanie na długo w moim sercu. Losy Wiszni i innych kobiet mocno zagrały mi na emocjach. Jeżeli lubicie książki historyczne i dobre opowieści obyczajowe to ta lektura zdecydowanie jest dla Was. Za książkę dziękuję autorce. Świat Wiszni to świat magiczny, prawdziwy, budzący ogromne emocje i strach. Był to niesamowicie spędzony czas. Polecam z całego serca 🙂 

Tatiasza Aleksiej
Mam na imię Wiesia, książki towarzyszą mi całe życie. Czytam prawie wszystko. Jednak najbliższe mojemu sercu są dobre książki obyczajowe, literatura kobieca, sagi, książki historyczne - zwłaszcza z okresu średniowiecza, międzywojennego, II wojny światowej i powojenne. Nie pogardzę dobrym thrillerem, zwłaszcza psychologicznym i dobrą sensacją. Nie przepadam za fantastyką – czytałam jednak „Grę o tron” – uwiodła mnie i oczarowała, jestem nią zachwycona – dlatego żadnej książce nie mówię nie. Lubię wyzwania. Mój syn nazywa mnie "molem książkowym". Uwielbiam Freddie'go Mercury, Queen.

4 komentarze

Leave a Response