Autor: A.E. Murphy
Tłumaczenie: Malwina Maria Stopyra
Wydawnictwo NieZwykłe
Gatunek: literatura obyczajowa, romans.
Liczba stron: 472
Data wydania: listopad 2020 r.
Dawno już, tak bardzo pozytywnie nie zaskoczyła mnie żadna książka. Biorąc ją do ręki myślałam, że będzie to przyjemny romans biurowy, jakich wiele ostatnio ukazało się na rynku wydawniczym. I początkowo rzeczywiście tak było. Jednak im dalej w las, tym robi się coraz ciekawiej, emocje buzują, wewnętrzny niepokój wzrasta. Moja niecierpliwość rosła, jak to wszystko się skończy… W końcu zarwałam nockę, nie mogłam jej odłożyć, aż nie doczytam do końca.
„Miłość nie potrzebuje pozwolenia by kwitnąć.”
Rose Sinclair to niesamowita dziewczyna. Pracuje w biurze Ezry Conti’go, jest jego niezastąpioną asystentką. Bardzo skrupulatna, dokładna, pracowita, w jej życiu wszystko musi być policzone, a najlepiej żeby było wielokrotnością szóstki. Liczenie bardzo pomaga jej w codzienności, a zwłaszcza stresowych sytuacjach. W pracy jest perfekcyjna i niezastąpiona, ale z wyglądu w niczym nie przypomina typowej sekretarki. Nosi bardzo luźne, źle dopasowane ubrania. Wie, że ludzie gadają o jej dziwactwach, jednak Rosie bardzo się stara tym nie przejmować. Od lat przyjaźni się Laurie, dziewczyny są bardzo ze sobą zżyte i zawsze mogą na siebie liczyć.
Jej szefem jest przystojny, pewny siebie mężczyzna, który ma bardzo piękną żonę i przeuroczą córeczkę. Jego żona jest zazdrosna, ten tłumaczy, że jest to niedorzeczny pomysł, wystarczy tylko popatrzeć na Rose. Niestety przez przypadek Rose i wszyscy współpracownicy słyszą ich rozmowę. Nie jest to przyjemne. Rose zaczyna spotykać się z Paxem, stają się sobie bliscy. Ezra widząc, co się dzieje, zaczyna być nieprzyjemny w stosunku do Rose. Czyżby był zazdrosny?
„Wszystko w moim życiu ma swoje miejsce, a miejsce pana C jest przy żonie i dziecku, oraz w roli mojego szefa”.
Niesamowita historia, wciąga, niesie ogromne, bardzo różnorodne emocje. Akcja powieści toczy się dynamicznie, nieustannie zaskakuje, jest nieprzewidywalna. Fabuła dotyka wzajemnych, trudnych relacji międzyludzkich. Autorka z dużą jaskrawością, a przy tym bardzo płynnie i lekko oddaje emocje, jakie targają naszymi bohaterami. Całość dopracowana w każdym szczególe. Jest bardzo realnie, szczerze, bez zbędnego słodzenia z dużym poczuciem humoru. Niepodważalnym atutem powieści są rewelacyjnie wykreowani bohaterowie, bardzo autentyczne, niejednoznaczne, charyzmatyczne osobowości. Rose od razu skradła moje serce, inteligentna, pracowita, bezpośrednia, serdeczna młoda kobieta. Może i jest trochę naiwna, ale to w niczym jej nie umniejsza. Pomimo swojej choroby – ma zaburzenia obsesyjno-kompulsywne – radzi sobie bardzo dobrze. Co do Ezry to mam bardzo mieszane uczucia, facet chwilami bardzo mnie irytował, zachowywał się jak dziecko. Niezdecydowany, samolubny, chce być z żoną i jednocześnie chce Rose tylko dla siebie. Porażka, jednak pod koniec całkiem sporo zyskuje.
„Chcę normalności. Nie chcę żyć w strachu. A zdecydowanie nie chcę żyć w cieniu innej kobiety”.
Powieść zmusza do refleksji, nie ma tu łatwych i przyjemnych rozwiązań. Zawsze ktoś zostanie skrzywdzony, będzie cierpiał. Miłość nie wybiera, wzajemna fascynacja, namiętność, pożądanie. Jak to pogodzić z wiernością, przysięgą małżeńską? Podczas czytania cały czas czułam ciężar tych decyzji, nie można zbudować szczęścia na krzywdzie i nieszczęściu innych. Z jednej strony bardzo kibicowałam naszym bohaterom, a z drugiej doskonale wiedziałam, że źle postępują. Jak znaleźć dobre rozwiązanie? Trudne, złożone decyzje, moralne dylematy, które na zawsze zmienią życie.
Jest to opowieść jedyna w swoim rodzaju, prawdziwa perełka w gąszczu innych. Niesamowicie opisana historia, którą wręcz pochłonęłam. Wzrusza, zachwyca, zaskakuje, daje do myślenia. Tutaj nic nie ulega schematom, wszystko jest niejednoznaczne i trudne. Zakończenie jest sporą niespodzianką, do końca nie wiadomo, co zwycięży, poczucie obowiązku czy miłość. Za książkę dziękuję Wydawnictwu NieZwykłe. Z całego sera polecam!







Mnie ta historia nie urzekła, wręcz przeciwnie, irytowała. Przede wszystkim Ezra, którego nie polubiłam. Jego zachowanie w moich oczach było żałosne. Myślałam, że chociaż zdradza żonę z jakiegoś powodu, a on po prostu poszukał sobie młodszej cip**. Smutne. W dodatku cały czas powtarzał Rose, jak bardzo kocha żonę, a ona? Nic. Nie wyobrażam sobie takiej relacji i absolutnie mnie ona nie przekonała. Rose okrutnie naiwna, on to wykorzystał. Nie wierzę, że obdarzył ją miłością, a zakończenie beznadziejne i przewidywalne.
Mając na uwadze Twój zachwyt nad tą książką, będę ją miała w pamięci. ?