
Autorka: Sabina Waszut
Wydawnictwo: Książnica
Gatunek: powieść historyczna
Liczba stron: 304
Data wydania: wrzesień 2022 r.
Książkę znajdziesz TUTAJ 🙂
Trudno ubrać w słowa emocje jakich doświadczyłam podczas czytania tej poruszającej opowieści… Obóz na Zgodzie, prawda o tym strasznym miejscu była długo trzymana w tajemnicy, kilka pokoleń Ślązaków milczało, musiało milczeć. Wszechobecne poczucie niesprawiedliwości.
„Kto nie przeżył wojny, ten nigdy nie pojmie, jakie prawa nią kierują, kto nie przeżył wojny tutaj, na Śląsku, ten nie zrozumie, że nic nie jest czarno-białe.”
Początek 1945 roku, Katowice, rodzina Karola Plocha, tak jak i wiele jemu podobnych rodzin żyje w niepewności. Z trwogą i jednocześnie nadzieją oczekują na wyzwolenie miasta przez wojska Armii Czerwonej. W mieście żyje wielokulturowa społeczność, mieszane małżeństwa polsko – niemieckie nie należą do rzadkości. Żona Karola jest Niemką, ich codzienność podszyta jest strachem, w każdej chwili władza może wydalić jego ukochaną Margot. Gdy wydaje się, że najgorsze za nimi, że w końcu zapanuje spokój, do mieszkania Plochów pukają nieprzyjemnie usposobieni mężczyźni. Karol bez słowa wyjaśnienia zostaje zatrzymany i bez wyroku trafia do obozu w Świętochłowicach. Gdzie niepodzielnie rządzi, pan życia i śmierci, bezlitosny, wyrafinowany w swym okrucieństwie komendant Salomon Morel.
„Śmierć, która przychodziła po więźniów Zgody, była nieludzka. Nie miała w sobie niczego naturalnego, niczego co można by wpisać w odwieczny krąg życia. Dlatego tak bardzo jej się bano.”

Pierwszy raz spotkałam się z tą tematyką, nigdy wcześniej nie słyszałam o obozie w Świętochłowicach. Akcja tej poruszającej, trudnej opowieści toczy się niespiesznie, niesie ogromne skrajne emocje. Fabuła ciekawie poprowadzona, dopracowana w każdym szczególe – Autorka ma ogromną wiedzę historyczną. Jej pióro jest bardzo lekkie, płynne, naturalne. Większość przedstawionych w niej wydarzeń oparta jest na faktach. Na wskroś autentyczni bohaterowie, postacie fikcyjne i prawdziwe. Z powieści bije smutek, rozpacz, niemoc, beznadzieja, ale są i chwile pełne radości, szczęścia, nadziei. Determinacja, wola walki, chęć przetrwania.
Koniec wojny miał przynieść upragnioną wolność i spokój. Nie wszystkim dane było się z niej cieszyć. Przejmująca opowieść o ludziach, których za nic skazano na niewyobrażalne cierpienie. Zostali odarci ze wszystkiego, za to, że mówili innym językiem, byli innej narodowości. W obozie, bezpodstawnie zamykano kobiety i mężczyzn. Zmuszano do niewolniczej pracy, bito, głodzono, upokarzano. Każdy dzień dla tych ludzi był walką o przetrwanie. Nigdy nie było wiadomo kogo akurat dosięgnie ręka bezdusznego, bezwzględnego oprawcy. Za co? Bo miał kaprys, bo coś mu się nie spodobało, bo tak. W tym piekle na ziemi nie zabrakło dobrych ludzi, którzy nie zważając na niebezpieczeństwo próbowali nieść pomoc.
Mówienie o obozie przez lata było zakazane, winni nigdy nie zostali ukarani. Nigdy nikt nie został przeproszony. Autem powieści są umieszczone w niej autentyczne listy. Tytuł „Ogrody na popiołach” nie jest przypadkowy idealnie pasuje do całości. Koniecznie sprawdźcie, dlaczego!
Przejmująca, trudna, wstrząsająca opowieść napisana sercem. Prawda historyczna idealnie współgra z fikcją literacką. Było to moje pierwsze spotkanie z Autorką, jestem pewna, że nie ostatnie. Za książkę dziękuję wydawnictwu Książnica. Serdecznie polecam, jest to lektura obowiązkowa dla każdego z nas.






Bardzo chciałabym dotrzeć do tej książki.
Będę czytać z pewnością!
Jestem jak najbardziej na tak.