
Autorka: Magdalena Kordel
Wydawnictwo: Znak
Gatunek: literatura obyczajowa, romans
Liczba stron: 448
Data wydania: listopad 2023 r.
Książkę znajdziesz TUTAJ 🙂
Poruszająca, ciepła, pełna świątecznej magii opowieść o sile, jaką daje rodzina i przyjaźń i o tym, że cuda się zdarzają. Bardzo przyjemnie spędzony czas.
“Chodzi o to świąteczne uchylenie drzwi z nadzieją, że ktoś wyczekiwany stanie przed nimi i je szerzej otworzy”.
Kornelia niedawno straciła męża, coraz bardziej zatraca się w swoim bólu, nie potrafi pogodzić się z tym co przyniósł jej los. Ma trzy córki, które szczególnie teraz jej potrzebują, Najstarsza Basia robi wszystko, aby pomóc matce i jest wsparciem dla sióstr. Bardzo się stara, aby dom w miarę normalnie funkcjonował. Czas płynie, a matka coraz bardziej zatraca się w rozpaczy, dziewczyna czuje, że dłużej już nie da rady, stopniowo zaczyna tracić nadzieję, że może być lepiej.
Klementyna wydaje się być szczęśliwa i zadowolona ze swojego życia. Jednak coś ostatnio się sypie. Do tej pory słynęła ze swoich wypieków, teraz nawet one przestają jej wychodzić. Czuje się bezradna, jej bezpieczna, poukładana codzienność pozostawia wiele do życzenia…
“Jednak rację mają ci, którzy mówią, że trzeba uważać, o czym się marzy, bo marzenia mogą się niespodziewanie spełnić, tyle tylko, że ukazując nieznane, prawdziwe i straszne oblicze”.

Zimowa aura, świąteczne aromaty, życiowe rozterki. Z przyjemnością i ciekawością kolejny raz zanurzyłam się w świecie wykreowanym przez Panią Magdę i dobrze mi tu było. Fabuła ciekawie poprowadzona, czuć naturalność i prostotę. Autorka z łatwością wręcz czułością oddaje uczucia, wewnętrzne rozterki, zmagania i porywy serca naszych bohaterów. A oni sami zajmująco ukazani to zwykli, niezwykli w swej prostocie ludzie, czasami mijamy takich w naszej codzienności. Pozytywni, nietuzinkowi, swojscy. Ogromną sympatię poczułam do Basi, młoda dziewczyna, nastolatka musiała szybko dorosnąć, wzięła na swoje barki dużo, bardzo dużo. Wykazała się dojrzałością i odwagą, poczułam do niej szacunek.
Przez powieść się płynie. Pisarka dotyka trudnych, złożonych problemów, robi to z empatią, prostą. Przedwczesna śmierć, żałoba, ból, zagubienie. Tkwienie w próżni, z której nie można się wydostać, która prowadzi do destrukcji. Dobrzy ludzie, bezinteresowna pomoc i wsparcie. Kręte, zawiłe, życiowe ścieżki i ludzie, którzy wyciągają pomocną dłoń. Wiara w drugiego człowieka, dawanie sobie szansy, nowe początki. I ten aromat wypiekanych pierników, uch…
Piękna, klimatyczna, świąteczno – zimowo, ciepła, refrakcyjna, życiowa, okraszona szczyptą dobrego humoru opowieść. Wzrusza, niesie nadzieję na lepszą przyszłość. Za książkę dziękuję wydawnictwu Znak. Serdecznie polecam.





