Unikalny tekst

“Tułacze”

“Tułacze” Mariola Sternahl - powieść, która pozwala zajrzeć w bolesne karty przeszłości, ale robi to z czułością i wrażliwością.
Spread the love

“Tułacze” Mariola Sternahl – powieść, która pozwala zajrzeć w bolesne karty przeszłości, ale robi to z czułością i wrażliwością.

“Tułacze” Mariola Sternahl - powieść, która pozwala zajrzeć w bolesne karty przeszłości, ale robi to z  czułością i wrażliwością.

To nie jest łatwa historia… i dlatego zostaje w sercu na dłużej.

     “Tamtej jesieni wszystko wydawało się możliwe. Nie widział jeszcze tylko, że wojna, która nadchodziła, nie pyta o marzenia ani o miłość”.

Lwów, rok 1919. Polska dopiero uczy się oddychać wolnością, powoli podnosi się z wojennych ruin. W tym kruchym, niepewnym świecie splatają się losy dwóch rodzin — Orłowskich i Wojnarskich. Łączy ich praca, przywiązanie do tradycji i uczucie, które dopiero zaczyna rozkwitać, pełne nadziei. Nie wiedzą jednak, jak wiele przyjdzie im poświęcić. Jak bardzo historia wkroczy w ich życie i odciśnie na nim swoje piętno.

Jan Orłowski, rzeźnik z dziada pradziada, zakochuje się w Helenie Wojnarskiej. Przez chwilę ich życie płynie spokojnie, zwyczajnie… niemal sielsko. Rodzą się synowie — Ignacy, August i Jarogniew. Codzienność ma swój rytm, a nad wszystkim czuwa stary orzech na dziedzińcu masarni, cichy świadek ich szczęścia. Widzi pierwsze kroki dzieci, drobne radości, ciepło rodzinnego domu… Ale zapamięta też to, co najtrudniejsze. Huk nadciągającej wojny, rozstania, które łamią serce, utratę tego, co wydawało się trwałe. Drogę, której nikt nie wybiera — a którą trzeba przejść.

     „Mój dziadek mówił, że wojnę zaczyna się zawsze z przekonaniem, że ma się rację. Jednak zawsze kończy się ona takimi samymi nagrobkami, a to, co kiedyś wydawało się prawdą, już nikogo nie obchodzi”.

“Tułacze” Mariola Sternahl - powieść, która pozwala zajrzeć w bolesne karty przeszłości, ale robi to z  czułością i wrażliwością.

Piękna i niezwykle poruszająca opowieść, osadzona w trudnych czasach międzywojnia i II wojny światowej. Historia, która pozwala zajrzeć w bolesne karty przeszłości — ale robi to z  czułością i wrażliwością. Tu wielka historia spotyka się z codziennością zwykłych ludzi. Fabuła płynie spokojnie, naturalnie, jakby prowadziła czytelnika za rękę. Jest pełna emocji, relacji, które żyją i pulsują. To jedna z tych książek, które się nie czyta — przez nie się płynie. Powoli, uważnie, zatrzymując się przy zdaniach, które trafiają prosto do serca. Styl Marioli Sternahl zachwyca lekkością i autentycznością. Jest w nim coś niezwykle kojącego, a jednocześnie przejmującego. Czuć ogrom pracy, wrażliwość i empatię autorki. Bohaterowie są prawdziwi, nieidealni, złożeni, pełni sprzeczności. Idąc obok nich, miałam wrażenie, że naprawdę im towarzyszę… że czuję to, co oni — ich lęk, nadzieję, miłość i rozpacz.

„Tułacze” to pierwszy tom cyklu „Opowieść drzewa orzechowego”, wciąga cicho, ale nieodwracalnie. Z każdą stroną rośnie napięcie, pojawia się niepokój, lęk o jutro. To historia o stracie i bólu, ale też o nadziei, która choć krucha, nigdy do końca nie gaśnie. O synach porwanych przez bezlitosny wir wojny. O matkach, które każdego dnia nasłuchują wiadomości… tej jednej, najważniejszej. O ziemi, która przechodzi z rąk do rąk, ale wciąż pamięta swoich ludzi. I o Lwowie — mieście, które tutaj żyje. Oddycha, porusza, zostaje w pamięci. Autorka prowadzi nas jego ulicami, pozwala zajrzeć w miejsca, których już nie ma… a które dzięki tej historii na chwilę znów istnieją. To także opowieść o miłości — tej między dwojgiem ludzi, tej rodzinnej, cichej i codziennej. O miłości do tradycji, do miejsca, do ojczyzny. Miłości trudnej, często zranionej, pełnej łez… ale upartej. Trwającej mimo wszystko.

Jestem tą historią oczarowana. Poruszona. Zatrzymana gdzieś między jej zdaniami. I bardzo, bardzo czekam na ciąg dalszy. Za książkę dziękuję wydawnictwu Skarpa Warszawska. Bardzo polecam.

“Tułacze”

 Autorka: Mariola Sternahl

Cykl: „Opowieść drzewa orzechowego” (tom 1)

Wydawnictwo: Skarpa Warszawska

Gatunek: literatura obyczajowa, romans

Liczba stron: 432

Data wydania: luty 2026 r.

Tatiasza Aleksiej
Mam na imię Wiesia, książki towarzyszą mi całe życie. Czytam prawie wszystko. Jednak najbliższe mojemu sercu są dobre książki obyczajowe, literatura kobieca, sagi, książki historyczne - zwłaszcza z okresu średniowiecza, międzywojennego, II wojny światowej i powojenne. Nie pogardzę dobrym thrillerem, zwłaszcza psychologicznym i dobrą sensacją. Nie przepadam za fantastyką – czytałam jednak „Grę o tron” – uwiodła mnie i oczarowała, jestem nią zachwycona – dlatego żadnej książce nie mówię nie. Lubię wyzwania. Mój syn nazywa mnie "molem książkowym". Uwielbiam Freddie'go Mercury, Queen.

Leave a Response