
Autorka: Sylwia Kubik
Cykl: „Żuławskie żywioły” (tom 2)
Wydawnictwo: Filia
Gatunek: literatura obyczajowa, romans
Liczba stron: 384
Data wydania: wrzesień 2022 r.
Książkę znajdziesz TUTAJ 🙂
Przyjemnie było ponownie przenieść się na Żuławy! Pełna uroku, przepełniona swoistym klimatem i poczuciem humoru piękna opowieść.
„Trzeba cieszyć się życiem i chwilą, która trwa. To, że będziemy się zamartwiali i tak niczego nie zmieni.”
Bardzo pozytywnie zaskoczyła i ucieszyła mnie informacja, że powstała kontynuacja „Żuławskich żywiołów”. Tym razem na plan pierwszy wysuwa się dobrze nam znana z pierwszej części, przyjaciółka Dobrosławy – Beata. Beata od zawsze mieszka na Żuławach, to jej miejsce na ziemi, tutaj czuje, że żyje. Prowadzi dobrze prosperujący pensjonat, ma swoich stałych klientów i ciągle przybywa jej nowych. Dni Beaty wypełnione są pracą, a ona sama jest optymistką i z uśmiechem patrzy na świat i otaczających ją ludzi. Jednak ostatnio coraz częściej myśli, że chciałaby mieć kogoś u swego boku, z kim mogłaby dzielić codzienność. Zbliżające się święta Bożego Narodzenia to czas radosnego oczekiwania, ale i wytężonej pracy, Beata musi zakasać rękawy, aby wszystkiemu podołać. Coraz częściej jej myśli uciekają do Kacpra, sąsiada, zajmującego się hodowlą krów i który wskutek nieprzewidzianych wydarzeń został chwilowo kurierem. Czy tych dwoje znajdzie drogę do siebie i swych serc?
„Prawda zawsze była najpotężniejszą bronią. Choć wielu ludzi nie zna jej mocy.”

Magiczna, przepełniona świąteczną atmosferą, otulona śniegiem piękna opowieść. Akcja powieści toczy się swoim tempem i niesie emocje. Fabuła ciekawie poprowadzona, ukazuje skomplikowane relacje międzyludzkie, a w tle zbliżające się święta. Wyraźnie czujemy energię, pasję i miłość Autorki do stron, które nam przybliża. Pani Sylwia ma niesamowity dar do pisania takich historii. Lekkość pióra, płynność, plastyczność stylu i spora dawka dobrego humoru dają nam porywającą i przepełnioną ogromnym ciepłem powieść. Nie brakuje w niej trudnych życiowych zawirowań i zwykłych ludzkich potknięć. Jest szczerze, realnie, empatycznie. Rewelacyjnie wykreowani bohaterowie – to oni są niepodważalnym atutem powieści. Zwykli ludzie, bardzo swojscy, ciepli, serdeczni, bezinteresowni i ich zupełne przeciwieństwa, egoiści i zarozumialcy. Beatę polubiłam od razu, to ciepła, dobra, szczera, młoda kobieta. Ma w sobie wewnętrzny spokój jednak, kiedy trzeba potrafi pokazać na co ją stać. Kacper skradł moje serce od razu, to wrażliwy, serdeczny, troskliwy, pracowity młody mężczyzna. Tych dwoje zna się od dawna, jednak ostatnio ich relacja zdecydowanie się zmienia, coś ich do siebie przyciąga.
Autorka kolejny raz przenosi nas na Żuławy, do miejsca, które czaruje swym pięknem. Piękna relacja między wnukiem i jego babcią, wzajemna życzliwość, wsparcie, zrozumienie, szacunek. Trudna praca na roli, niosąca satysfakcję, radość i wewnętrzne spełnienie. Bezinteresowna ludzka pomoc, wsparcie, poczucie bycia potrzebnym. Samotność, potrzeba bycia z drugim człowiekiem. Wspólne świąteczne przygotowania przepełnione radosnym oczekiwaniem, słownymi przepychankami. Nieuchronność przemijania. I miłość, która przychodzi dość niespodziewanie.
Żuławska ziemia, jej siła i niepowtarzalne piękno – muszę przyznać, że nigdy tam nie byłam – coś czuję, że muszę to zmienić. Pani Sylwia barwnie, naturalnie ukazuje piękno tamtych okolic, do tego potrawy regionalne, aż czułam ich aromat. Z załączonych na końcu książki przepisów na pewno skorzystam.
Powieść całkowicie skradła moje serce. Czytanie od początku do końca było ogromną przyjemnością, niespodzianką, chwilami zaskoczenia i wzruszenia. Mądra, wartościowa, ukazuje życie takim, jakie ono jest. Daje do myślenia, niesie nadzieję na szczęście. Za książkę dziękuję wydawnictwu Filia. Polecam z całego serca.






Mogłaby mi się spodobać.
Planuję oczywiście przeczytać tę książkę.
Cieszy mnie to 🙂