„Ogród rozpaczy ziemskich” – Beatriz Serrena. Przejmująca książka o samotności, pustce i pozorach szczęścia, które skrywają prawdziwe dramaty codzienności.

Błyskotliwa, inteligentna książka. Na pierwszy rzut oka – życie idealne, satysfakcjonujące, niemal godne pozazdroszczenia. A jednak pod tą pozorną perfekcją kryje się pustka, niemoc, zagubienie. Bywa, że tak trudno podnieść się z łóżka o poranku, jakby sam oddech stawał się ciężarem.
“Nikt nie jest w stanie zmienić świata, trzeba się jedynie starać o to, żeby świat za bardzo nas nie zmienił”.
Marisa ma trzydzieści dwa lata i pozornie wszystko, czego można by chcieć od życia. Mieszka w tętniącej energią dzielnicy Madrytu, a jej balkon – staje się azylem, miejscem, gdzie w ciszy lubi usiąść z lamką wina. Z sąsiadem łączy ją swobodna, nieskomplikowana relacja – trochę przyjaźni, trochę seksu, nic zobowiązującego. Praca w agencji reklamowej daje jej satysfakcję, z najlepszą przyjaciółką ze studiów spotyka się na pogaduchy pełne śmiechu i kobiecych zwierzeń. Brzmi jak dobre, spełnione życie, prawda? A jednak coś w tym obrazie zaczyna pękać. Coraz częściej pojawiają się napady płaczu bez powodu, poranny dźwięk budzika wywołuje lęk, a zakupy, które kiedyś dawały radość, dziś pozostawiają pustkę. Filmy na YouTubie, dotąd pochłaniające uwagę, teraz nużą i drażnią. Z tyłu głowy zakrada się złowroga myśl o rzuceniu się pod samochód…
“Myślę o wszystkich momentach, w których czujemy się samotni, dopóki nie pojawi się – kiedy najmniej się tego spodziewamy – ktoś, kto sprawi, że poczujemy się częścią czegoś większego. Jakbyśmy w końcu dotarli do Itaki”.

Trudna historia. Beatriz Serrena stworzyła historię, obok której nie sposób przejść obojętnie. „Ogród rozpaczy ziemskich” rozwija się powoli, niczym delikatny, choć niepokojący szmer. Fabuła wciąga od pierwszych stron, budzi sprzeczne emocje, rozbraja pozory szczęścia i pokazuje życie w całej jego bolesnej prawdzie. Styl autorki jest naturalny, pełen ironii i subtelnego sarkazmu, a przy tym niezwykle autentyczny. Marisa – bohaterka, którą łatwo polubić, choć bywa „niedopasowana” do otaczającego świata – jawi się jako kobieta szczera, prawdziwa, momentami nawet zabawna. Jej refleksje, spostrzeżenia i wewnętrzne walki są bliskie wielu z nas. To właśnie w tej autentyczności tkwi siła powieści.
“Ogród rozpaczy ziemskich” to opowieść o zwyczajnym życiu, które jednak skrywa niezwyczajny ciężar. O samotności, która dławi, choć na zewnątrz wszystko wygląda poprawnie. O uśmiechu, który staje się maską, gdy wewnątrz duszno od nadmiaru myśli, frustracji i lęków. Autorka z niezwykłą przenikliwością obnaża hipokryzję codzienności – sztuczne uśmiechy, schematy, Instagram pełen wyretuszowanych złudzeń. Opisuje życie pod presją, świat pełen absurdów i iluzji, w którym coraz częściej sięgamy po tabletki, by znaleźć chwilową ulgę, by uciec, by przetrwać.
To powieść przejmująca, mądra, błyskotliwa i bezlitośnie prawdziwa. Zmusza do zatrzymania się i refleksji – ale robi to bez moralizatorstwa, za to z ironicznym humorem i literacką lekkością. A zakończenie? Zaskoczyło mnie i długo nie dawało spokoju. Za książkę dziękuję wydawnictwu Znak. Polecam – bo to historia, która potrafi wniknąć pod skórę i zostać tam na długo.
“Ogród rozpaczy ziemskich”
Autorka: Beatriz Serrano
Tłumaczenie: Ewa Ratajczyk
Gatunek: literatura piękna

Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 320
Data wydania: sierpień 2025 r.




