
Autorka: Anna Bichalska
Wydawnictwo: HarperCollins
Gatunek: literatura obyczajowa, romans
Liczba stron: 400
Data wydania: październik 2024
Przyjemna, klimatyczna, zimowo-świąteczna opowieść.
“Czasami widzisz tyle złego, że to przysłania całe dobro, całe światło”.
Życie, codzienność Emilii jest bardzo przewidywalna i spokojna. Kobieta po nieudanym małżeństwie, postanawia zmienić coś w swoim życiu. Przeniosła się do niewielkiej miejscowości, podjęła pracę w księgarni. Wybór miasteczka był nieprzypadkowy, przed laty mieszkała tu Ludmiła, kobieta, którą Emilia znała i po której została Księga Zagubionych Baśni. Brakuje w niej kilku ostatnich stron. Zbliżające się święta Bożego Narodzenia dotkliwie przypominają jej, że nie ma nikogo bliskiego. Pewnego razu do księgarni trafia Łucja. Pełna wewnętrznego ciepła i energii dziewczynka szuka książki, która pozwoli jej poznać tajemnice starej willi, w której mieszka.
“Zbyt często chowamy prawdziwych siebie. Zbyt często prowadzimy płytkie, nic nieznaczące rozmowy, prześlizgując się po powierzchni życia. Zbyt rzadko wnikamy głębiej. Boimy się ryzykować, za bardzo odsłaniać. A potem wszyscy umieramy, nie znając tak naprawdę nikogo. Nawet samych siebie”.

Moje pierwsze, udane spotkanie z twórczością Autorki. Akcja powieści toczy się niespiesznie, jest klimatycznie, wyraźnie czujemy magię zbliżających się świąt. Fabuła zajmująco poprowadzona, niesie emocje, liczne wątki ze sobą współgrają. Mamy kilka linii czasowych, czas wojennej zawieruchy, czas powojenny, teraźniejszość i zawsze mamy zimę. Autorka ma przyjemne, lekkie, naturalne pióro, wyraźnie ukazuje emocje, porywy serca, wewnętrzne rozterki bohaterów. A oni sami wyraźnie ukazani, to ludzie, jakich mijamy w naszej codzienności, swojscy, sympatyczni i ich przeciwieństwa. Emilia to kobieta bardzo samotna. W szkole była ledwo tolerowana, z mężem szybko się rozwiodła, z rodzicami nie utrzymuje kontaktu. Praca w księgarni miała być nowym początkiem.
Przedstawiona historia wymaga skupienia podczas czytania. Poznajemy losy Emilii i Ludmiły, które przeplatają się ze sobą. Historia Ludmiły nie jest łatwa. Koszmar II wojny światowej, wywózki na Sybir, powojenne sierocińce, zły dotyk. Emilia zawsze była gdzieś z tyłu, pomijana, nielubiana. Toksyczna relacja z matką, poczucie samotności, wyobcowania. Kobieta próbuje coś zmienić w swoim życiu, ma nadzieję na lepsze jutro. Poszukiwanie siebie, swojego miejsca w życiu, próba akceptacji. I ten magiczny motyw starej księgarni – ależ mi się to podobało. Stare listy, pełne wspomnień, nadszarpnięte mijającym czasem stare książki. W powietrzu unoszą się tajemnice sprzed lat i szczypta niepewności.
Klimatyczna, pełna ciepła i smutku opowieść. Idealna na ten jesienno-zimowy czas, rozgrzeje niejedno serce i przyniesie nadzieję. Za książkę dziękuję wydawnictwu Harper Collins. Serdecznie polecam.





