
Autorka: Joanna Gajewczyk
Wydawnictwo: Mięta
Gatunek: Literatura obyczajowa, romans
Liczba stron: 288
Data wydania: wrzesień 2024 r.
Wciągająca, emocjonująca opowieść, w której wątki obyczajowe idealnie współgrają z wątkami kryminalnym, psychologicznym i romansowym. Przyjemność z czytania ogromna!
“Prawdziwa przemiana zaczyna się wtedy gdy przestajemy się bać”.
Renata z sukcesem wyszła z walki z chorobą nowotworową, z rakiem piersi. Teraz zmaga się z bliznami emocjonalnymi, na nowo próbuje poukładać swoją codzienność, próbuje zaakceptować swój zmieniony przez chorobę wygląd. Nie jest jej łatwo, zniszczony organizm często nie chce współpracować. Jakby tego było mało, mąż zostawił ją dla innej, czym bardzo zachwiał jej poczucie własnej wartości. Za namową przyjaciółki kobieta decyduje się na wyjazd do domku położonego w niewielkiej wsi. Tam z dala od ludzi ma zamiar nabrać sił, odpocząć, uporać się z własnymi lękami. Niebawem odkrywa, że pozornie spokojna wieś skrywa swoje tajemnice i niepokojące niespodzianki. Poznanie Haruna zmienia w jej życiu dużo, bardzo dużo.
“A przecież życie jest wartością samą w sobie, bez znaczenia, w co przystrojone”.

Opowieść, od której trudno się oderwać. Akcja powieści toczy się niespiesznie, współcześnie, na niewielkiej wsi, gdzie wszyscy wszystkich znają i wszystko o sobie wiedzą. Fabuła rewelacyjnie poprowadzona, niesie ogromne emocje, delikatne nerwowe napięcie. Ukazuje walkę o siebie i ze swoimi słabościami po przebytej chorobie nowotworowej. Nic tu nie jest łatwe. Autorka pisze przyjemnie, lekko, naturalnie, jest na wskroś realnie. Bohaterowie zajmująco ukazani, ciekawy psychologiczny rys ich osobowości. To ludzie, jakich mijamy w naszej codzienności, pełni wad i zalet. Samo życie. Do Renaty od razu poczułam sympatię, to silna, wrażliwa, ciepła młoda kobieta. Życie boleśnie ją doświadczyło, a mężczyzna, który powinien być dla niej oparciem, okazał się draniem. Z ciekawością śledziłam jej poczynania, miałam nadzieję, że znajdzie upragniony spokój i to czego szuka.
Przewrotność losu bywa bardzo zaskakująca. Autorka w swej powieści porusza szereg, trudnych, ważnych problemów dotykających naszej egzystencji. Robi to z wyczuciem i wrażliwością, niczego nie narzuca, nie ocenia, nie wybiela. Wyłaniają się z niej prawdy, przemyślenia, nadzieja. Skomplikowane relacje międzyludzkie, toksyczny związek, wymagania, oczekiwania, podporządkowanie się drugiej osobie. Brak wsparcia, zrozumienia, odrzucenie, samotność. Choroba, walka z nią, trudny powrót do zdrowia. Stopniowa, z przeciwnościami droga do samoakceptacji, do odzyskania wiary w poczucie własnej wartości. Na nowo odkrywana kobiecość, wewnętrzne piękno. Uwalnianie się od stereotypów i narzuconych przekonań. Złudny spokój niewielkiej wsi, tajemnice, niedopowiedzenia, odkrywanie mrocznych sekretów. Tutaj nice nie jest takie, jak nam się początkowo wydaje. Wątek kryminalny dodaje smaczku i intryguje.
Wartościowa, mądra, potrzebna, trudna opowieść. Bije z niej prawda i autentyzm. Niesie przesłanie, ukazuje, jak ważna jest samoakceptacja, i radość czerpana z ulotnych chwil. Za książkę dziękuję wydawnictwu Mięta. Bardzo, bardzo polecam.





