„Październikowa rdza” Agnieszki Kuchmister – mroczna, duszna i pełna tajemnic powieść, która przenosi czytelnika do małego miasteczka u podnóża Karkonoszy.

Niepowtarzalna, klimatyczna opowieść o dusznej, małomiasteczkowej atmosferze, w której od pierwszych stron unosi się zapach tajemnicy, a pod powierzchnią pozornego spokoju kłębią się mroczne sekrety. Czytanie było dla mnie czystą przyjemnością, ale i doświadczeniem pełnym niepokoju.
“Niektóre baśnie są okrutne, niektóre nie kończą się dobrze, a jeszcze inne są tak przerażające, dlatego że są prawdziwe”.
Małe miasteczko u podnóża Karkonoszy. Miejsce, gdzie wszyscy wszystko o sobie wiedzą, a jednak każdy skrywa coś, o czym lepiej nie mówić głośno. W 1989 roku, w zagadkowych okolicznościach, znika Alicja Wicher. Ślad po niej urywa się nagle, bezpowrotnie. Siedem lat później Agata Kot – córka grabarza, zwyczajna licealistka, która dorasta w cieniu śmierci i ciszy pogrzebowego domu – przez przypadek natrafia na trop prowadzący do zaginionej dziewczyny. Coś w tej sprawie ją magnetyzuje, nie pozwala odpuścić. Zaczyna zadawać pytania, które wywołują jedynie mur milczenia. Mieszkańcy nie chcą wracać do wydarzeń sprzed lat. Agata krok po kroku wciągana jest coraz głębiej w przeszłość miasteczka. Przeszłość okazuje się tu nie tylko cieniem, ale i kluczem do prawdy.
“…zrozumiała, że to, co widać na pierwszy rzut oka, to nie wszystko, co naprawdę istnieje. Jakby świat ukazał jej swoją podszewkę”.

Powieść Agnieszki Kuchmister całkowicie mnie pochłonęła. Wielowarstwowa, nieszablonowa fabuła toczy się swoim rytmem – czasem sennym, czasem gwałtownym – budząc narastający niepokój. Przeszłość, ta jeszcze sprzed II wojny światowej i dalej po jej zakończeniu idealnie współgra z teraźniejszością. Emocje, które wzbudza ta historia, są sprzeczne – ciekawość miesza się ze strachem, fascynacja z lękiem. Pióro autorki jest lekkie, barwne i subtelne, a jednocześnie przeszywająco celne. Wnikliwość, z jaką kreśli portrety bohaterów, sprawia, że łatwo dajemy się wciągnąć w ich świat, pełen pozorów, masek i ukrytych dramatów. Każda postać nosi w sobie jakąś ranę, słabość, grzech, a to, co miało pozostać w ukryciu, stopniowo wypływa na powierzchnię.
“Październikowa rdza” to misternie utkany gobelin, w którym przeszłość splata się z teraźniejszością, a cienista sceneria lasu staje się niemal żywym bohaterem powieści. Las ożywa – niepokoi, oplata jak bluszcz, przypomina o tym, że natura także pamięta. Atmosferę wzmacniają poniemieckie domy, stary klasztor, a także krążące wśród mieszkańców legendy o wilkołakach – podszyte irracjonalnym lękiem i przesądami, które w dusznej małej społeczności nabierają niezwykłej siły. Tu każdy coś ukrywa, nikt nie mówi całej prawdy. Milczenie jest równie ciężkie jak grzechy, które próbuje przykryć. To historia o duchach przeszłości, o miłości i zbrodni, o stracie i traumach, które nie pozwalają żyć dalej. To także opowieść o młodości – kruchej, szukającej swojego miejsca – i o trudnym czasie dojrzewania, który boleśnie zderza się z rzeczywistością.
Książka hipnotyzująca – mroczna, duszna, a zarazem melancholijnie piękna. Autorka z mistrzostwem dawkuje napięcie, które narasta, zagęszcza się, by w zakończeniu całkowicie zaskoczyć. Czuć w niej literacki kunszt, wyczucie atmosfery i niezwykłą zdolność do budowania klimatu. Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Znak Literanova. Serdecznie polecam, idealna książka dla miłośników klimatycznych historii pełnych napięcia, tajemnic i emocji.
“Październikowa rdza”
Autorka: Agnieszka Kuchmister
Wydawnictwo: Znak Literanova

Gatunek: literatura piękna
Liczba stron: 416
Data wydania: wrzesień 2025 r.




