Unikalny tekst

“Pieśni łaciatych krów”

“Pieśni łaciatych krów” Łukasz Staniszewski - powieść z której biją autentyzm, czarny humor, ale też tajemnice, obecność natury i ciche przeczucie, że wszystko ma swój sens i czas.
Spread the love

“Pieśni łaciatych krów” Łukasz Staniszewski – powieść z której biją autentyzm, czarny humor, ale też tajemnice, obecność natury i ciche przeczucie, że wszystko ma swój sens i czas.

“Pieśni łaciatych krów” Łukasz Staniszewski - powieść z której biją autentyzm, czarny humor, ale też tajemnice, obecność natury i ciche przeczucie, że wszystko ma swój sens i czas.

    Magiczna opowieść o warmińskiej ziemi i ludziach, którzy od pokoleń splatają z nią swoje losy. Czuć w niej autentyzm, czarny humor i ironię, ale też coś więcej — duchowe drżenie ziemi, tchnienie przeszłości, szept wiary i zwątpienia.

          “Wszystko, co jasne, miało wkrótce sczernieć, co żywe – zwiędnąć, a co nienasycone – poczekać do wiosny na swoje spełnienie”.

   Bernard Witten to człowiek twardo stąpający po ziemi. Gospodarz z krwi i kości, hoduje krowy, zwierzęta, dba o swoje pola. Od urodzenia mieszka na Warmii — surowej, pięknej, pełnej tajemnic. Nie lubi ludzi, raczej ich unika. Woli milczenie obory od ludzkiego gadania. Żyje z żoną spokojnie, w rytmie pracy i zmieniających się pór roku. Anna pragnie dziecka, lecz czas płynie, a upragnione życie nie przychodzi. Wokół nich ludzie wierzą w różne rzeczy — w Boga, w gusła, w opowieści starej Baby, do której czasem chodzą po radę i pomoc. A potem przychodzi ona — susza. Cicha, okrutna, nieubłagana. Odbiera ziemi oddech, a ludziom nadzieję. I tylko Bernard wie, że nie można się przeciwstawiać naturze. Ale to grzech…

       “Warmia nie ma jasno wyznaczonych granic, chociaż wszyscy są świadomi, kiedy przekraczają granice. A każdy w niej zakochany nie wie, za co ją kocha. Jest wieżą Babel, o której opowiada się naraz wieloma językami”.

“Pieśni łaciatych krów” Łukasz Staniszewski - powieść z której biją autentyzm, czarny humor, ale też tajemnice, obecność natury i ciche przeczucie, że wszystko ma swój sens i czas.

   Nietuzinkowa, inna, chwilami dziwna, ale niesamowicie wciągająca. Powieść przenosi nas do niewielkiej warmińskiej wsi – Skowycze. Akcja toczy się powoli, jak życie tamtejszych ludzi. Intryguje, hipnotyzuje, budzi niepokój. Fabuła jest niebanalna – zwyczajna i niezwykła zarazem. Ukazuje codzienność ludzi ciężko pracujących na roli, ich zmagania, wiarę, grzechy i marzenia. Styl Łukasza Staniszewskiego jest osobliwy – lekki, naturalny, a momentami brutalny. Łączy poetyckość z ironią, czarnym humorem i subtelnym erotyzmem. Bohaterowie to zwykli ludzie – prości, nieidealni, a przez to tak prawdziwi.

“Pieśni łaciatych krów” to powieść, jakiej jeszcze nie czytałam. Wciąga od pierwszych stron i zaskakuje z każdą kolejną. Realizm miesza się tu z magią, wiara z zabobonem, radość z cierpieniem, a życie nieodłącznie z cieniem śmierci. To codzienność przesiąknięta ciężką pracą, niedostatkiem, chwilami czułości, ale też pokorą wobec losu. Deszcze bez końca, śniegi po horyzont, mrozy i wreszcie susza – wszystko to, staje się próbą dla ludzi. A wraz z nią wychodzą z ludzi ich słabości, grzechy, zwątpienia, tęsknoty pragnienia i nadzieje. I te opisy Warmii – zachwycające, niemal mistyczne. 

   Książka nieoczywista – trudna, a zarazem piękna. Rzeczywistość zlewa się z iluzją, a każda strona tchnie sielskim urokiem, poezją natury i ludzkimi sprawami. Wymyka się schematom, wywołuje uśmiech, by za chwilę zadrżeć od niepokoju. Za książkę dziękuję wydawnictwu Znak Literanova. Bardzo polecam! 

“Pieśni łaciatych krów”

Autor: Łukasz Staniszewski

Wydawnictwo: Znak Literanova

Gatunek: literatura piękna

Liczba stron: 360

Data wydania: sierpień 2025 r.

Tatiasza Aleksiej
Mam na imię Wiesia, książki towarzyszą mi całe życie. Czytam prawie wszystko. Jednak najbliższe mojemu sercu są dobre książki obyczajowe, literatura kobieca, sagi, książki historyczne - zwłaszcza z okresu średniowiecza, międzywojennego, II wojny światowej i powojenne. Nie pogardzę dobrym thrillerem, zwłaszcza psychologicznym i dobrą sensacją. Nie przepadam za fantastyką – czytałam jednak „Grę o tron” – uwiodła mnie i oczarowała, jestem nią zachwycona – dlatego żadnej książce nie mówię nie. Lubię wyzwania. Mój syn nazywa mnie "molem książkowym". Uwielbiam Freddie'go Mercury, Queen.

Leave a Response