Unikalny tekst

“Chłopiec z ruin”

“Chłopiec z ruin” Beata Zdziarska - przejmująca opowieść o tym, że gdy wszystko się wali, bliskość potrafi stać się schronieniem.
Spread the love

“Chłopiec z ruin” Beata Zdziarska – przejmująca opowieść o tym, że gdy wszystko się wali, bliskość potrafi stać się schronieniem.

  “Chłopiec z ruin” Beata Zdziarska - przejmująca opowieść o tym, że gdy wszystko się wali, bliskość potrafi stać się schronieniem.

   Jedna z tych opowieści, które czyta się przede wszystkim sercem.

   Są książki, które się po prostu czyta — i są takie, które się odczuwa. Cicho, głęboko, gdzieś pod skórą. „Chłopiec z ruin” Beaty Zdziarskiej bez wątpienia należy do tej drugiej kategorii.

    „Życie to nie przystanek, a dłuższa lub krótsza trasa. Ciągle jesteśmy w drodze.”

   To historia wyrastająca z popiołów — dosłownie i metaforycznie. Gdańsk u schyłku wojny jest tu miastem poranionym, pełnym gruzów, śmierci i ludzkich losów roztrzaskanych na kawałki. W tej przestrzeni spotykają się dwoje ocalałych: niemiecki chłopiec, któremu wojna odebrała wszystko, oraz kobieta, w której sercu została już tylko bolesna pustka. Ich relacja nie rodzi się z obowiązku ani z przymusu, lecz z odruchu serca, z potrzeby bliskości.

     “Szybko pojęła okrutną lekcję wojnę, że jeśli chce przetrwać, musi być jak inni, musi wtopić się w jednomyślność myślenia i zachowania. Wierzyła głęboko, że rzeczywistość w jakiej przyszło jej żyć, jest chwilowa i prędzej czy później powrócą czasy wolności ducha”.

  “Chłopiec z ruin” Beata Zdziarska - przejmująca opowieść o tym, że gdy wszystko się wali, bliskość potrafi stać się schronieniem.

Moje kolejne, bardzo udane spotkanie z twórczością Beaty Zdziarskiej. Autorka prowadzi swoją opowieść z niezwykłą delikatnością. Nie epatuje okrucieństwem, a mimo to pozwala mu wybrzmieć — w spojrzeniach, niedopowiedzeniach, wspomnieniach powracających jak echo. Prywatne losy bohaterów splatają się tu z historią miasta, które przed wojną tętniło różnorodnością, a później zostało brutalnie pozbawione niewinności. Styl Beaty Zdziarskiej tchnie lekkością i dojrzałością. Jej język jest naturalny, obrazowy, a przy tym lekki. Bohaterowie stają się bliscy, niemal znajomi — ze swoimi słabościami, pragnieniem bezpieczeństwa, chwilami kruchości i krótkimi przebłyskami szczęścia.

   Ogromną siłą „Chłopca z ruin” jest empatia — obecna zarówno w konstrukcji postaci, jak i w sposobie opowiadania o trudnych wyborach, lęku, głodzie i niepewności jutra. Nic nie jest tu czarno-białe. Każda decyzja niesie ciężar, każda strata zostawia ślad. A mimo to — pomiędzy ruinami kiełkuje coś jasnego. Cicha nadzieja. Obietnica, że nawet po największej katastrofie możliwe jest jakieś jutro. Wolne Miasto Gdańsk, przed wojną zamieszkane przez wiele narodowości, staje się częścią hitlerowskiego planu. Ludzie zmuszeni są dokonywać wyborów, opowiadać się po którejś ze stron — a konsekwencje tych decyzji niemal zawsze okazują się dramatyczne. Sąsiedzi, którzy dotąd żyli w zgodzie, stają się wrogami; brat występuje przeciwko bratu. Narasta agresja wobec ludności żydowskiej, odbieranie jej podstawowych praw, brutalność bojówek, które nie oszczędzają nikogo. A potem pojawiają się sowieccy „wyzwoliciele”, szybko zmieniający się w kolejnych oprawców.

   To książka, która chwilami ściska serce, porusza, nie przytłacza. Zostawia po sobie ciszę, w której długo jeszcze myśli się o przeczytanej historii. I z nadzieją czeka się na jej dalszy ciąg. Za książkę i możliwość jej patronowania dziękuję wydawnictwu Replika. Serdecznie polecam!

“Chłopiec z ruin” 

Autorka: Beata Zdziarska

Cykl: “Gdańska opowieść” (tom-1)

Wydawnictwo: Replika

Gatunek: powieść historyczna

Liczba stron: 304

Data wydania: styczeń 2026 r.

Tatiasza Aleksiej
Mam na imię Wiesia, książki towarzyszą mi całe życie. Czytam prawie wszystko. Jednak najbliższe mojemu sercu są dobre książki obyczajowe, literatura kobieca, sagi, książki historyczne - zwłaszcza z okresu średniowiecza, międzywojennego, II wojny światowej i powojenne. Nie pogardzę dobrym thrillerem, zwłaszcza psychologicznym i dobrą sensacją. Nie przepadam za fantastyką – czytałam jednak „Grę o tron” – uwiodła mnie i oczarowała, jestem nią zachwycona – dlatego żadnej książce nie mówię nie. Lubię wyzwania. Mój syn nazywa mnie "molem książkowym". Uwielbiam Freddie'go Mercury, Queen.

Leave a Response