
Autorka: Małgorzata Garkowska
Wydawnictwo: Flow
Gatunek: powieść historyczna
Liczba stron: 344
Data wydania: kwiecień 2025 r.
Piękna, trudna, przejmująca, niosąca z iskierkę nadziei historia, mocno zagrała na emocjach. Prawdziwa perełka, która zastanie we mnie na dłużej.
“Otaczała ją ciemność, a zimno skuwało jak kajdanami”.
Koniec II wojny światowej miał przynieść upragnioną wolność i spokój. Niestety nie wszystkim była ona pisana. Jerzy Andrynowicz jeszcze w 1945 roku jako żołnierz AK trafił do komunistycznego obozu. Torturowany, głodzony, przetrzymywany w nieludzkich warunkach, miał w głowie tylko jeden cel uciec i odnaleźć żonę, z którą stracił kontakt jeszcze na początku wojny. W końcu udaje mu się zbiec, chowając się po lasach, obiera drogę na Sanok, gdzie mieszkał i był szczęśliwy z żoną. Mężczyzna nie ma pojęcia, że w tamtych rejonach dobiega końca masowa akcja przesiedlania ludności. Po drodze ratuje z rąk radzieckiego żołnierza Weronikę, dziewczynę, która czynnie działała w podziemiu, a teraz próbuje zacząć żyć. Razem wyruszają w dalszą trudną drogę, początkowa nieufność znika, zaczynają się wspierać. Jednak nic nie jest takie, jak by tego chcieli…
“Już się nie zastanawiał, czy szczęśliwe zrządzenie losu nie zwiastuje czasem czyhającego za kolejnym zakrętem nieszczęścia. Już nie wątpił”.

Jedna z lepszych opowieści, jakie ostatnio przeczytałam. Wielowymiarowa, wnikliwa perspektywa, niepokojąca, poruszająca historia. Akcja toczy się niespiesznie, przenosi nas do czasów tuż po II wojnie światowej, na ziemie podkarpackie. Fabuła ciekawie poprowadzona, niesie ogromne, sprzeczne emocje. Pani Małgorzata pięknie pisze – przez książkę się płynie. Wnikliwie, realnie nakreślone osobowości bohaterów, to zwykli ludzie, charakterni, silni, dumni i słabi tchórze. Wyraźnie odczuwamy emocje, jakie im towarzyszą. Jerzy to młody mężczyzna, który przeszedł, widział i doświadczył wiele złych rzeczy. Pomimo całego zła, które go spotkało, pozostał piękny, dobry wewnętrznie, honorowy.
Dwa lata po wojnie, niby wszystko powinno być już dobrze, spokojnie, bezpiecznie. Dla naszych bohaterów jest zupełnie odwrotnie. Ból, niepokój, strach, głód, niepewność jutra to ich codzienność. Dramatyczne przeżycia wojenne, okrucieństwo jakiego doświadczyli, przeżyte traumy, kładą się cieniem na teraźniejszości, są trudne, bolesne, duszące, obezwładniające. Niespodziewanie połączył ich los, rozbitkowie, którzy nie wiedzą, co jeszcze złego może ich spotkać. Czy istnieje dla nich nadzieja? Wojna zadała im straszne ciosy, poraniła ciało i dusze, nic już nigdy dla niech nie będzie takie samo. Powieść pełna kontrastów, nadzieja i jej brak, miłość i nienawiść, dobro i bezmiar zła. Obok tocząca się opowieść o małżeństwie Kaliny, która jest Polką i Ołeksijem, który jest Łemkiem. Zostali podczas wojny wywiezieni na przymusowe roboty do Niemiec, gdzie się poznali i pokochali. Po wojnie wrócili do rodzinnej miejscowości Ołeksija, niebawem pojawiło się wojsko z nakazem wysiedlenia. Człowieczeństwo i jego brak. Wspomnienia, które są siłą napędową do działania, niosą nadzieję na lepsze jutro.
Piękna, trudna, głęboko poruszająca opowieść napisana sercem, od której nie mogłam się oderwać. Daje do myślenia, ocean ciężkich emocji… Fikcja literacka idealnie współgra z prawdą historyczną. I to przepiękne wydanie, które cieszy oko i chwyta za serce. Za książkę dziękuję Wydawnictwu Flow. Serdecznie polecam!






