
Autor: Tomasz Kieres
Wydawnictwo: Filia
Gatunek: literatura obyczajowa, romans
Liczba stron: 380
Data wydania: wrzesień 2021 r.
Książkę znajdziesz TUTAJ 🙂
Moje pierwsze spotkanie z Autorem, zastałam bardzo pozytywnie zaskoczona. Ogromna wrażliwość i emocje biją z każdej strony tej pięknej, klimatycznej, spokojnej opowieści.
„Bo miłość jest najważniejsza. Jest niezbędna, jest potrzebna, jest jak powietrze.”
Niewielkie miasteczko w okolicach norweskiego Bergen, gdzieś prawie na krańcu świata. Tutaj życie toczy się niespiesznym rytmem. Sara całe swoje życie była dla kogoś, poświęcała się, trwała, często zaciskała zęby, aby nie krzyczeć z niemocy. Teraz chce zacząć wszystko od nowa, zostawiła wszystko za sobą w Polsce i ma zamiar żyć po swojemu, a nie pod dyktando innych. Chce odnaleźć siebie, czy jej się uda? Maks razem z żoną marzyli o domku gdzieś w ustronnym, cichym miejscu. Jednak życie skorygowało te marzenia. Znalazł swój domek, swój azyl, ale niestety jest w nim sam. To nie tak miało być. Drogi tych dwojga w pewnym momencie się krzyżują…
„Miała wystarczająco dużo swojego bagażu, który powoli i z mozołem zdejmowała. Na pewno nie potrzebowała niczego dodatkowego. Tak jej podpowiadał rozsądek i to była jedyna słuszna droga.”
Sara i Maks chcą zastawić swoją przeszłość za sobą i zacząć żyć od nowa, z czystą kartą. Akcja powieści toczy się bardzo niespiesznie, intryguje. Fabuła ciekawie utkana, refleksyjna, ukazuje pokomplikowane relacje międzyludzkie, a w tle piękno norweskich krajobrazów. Autor ma zadziwiająco lekki, płynny, barwny styl, czytanie od początku do końca było ogromną przyjemnością i niespodzianką. Szczerze przyznam, że zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona. Z wnikliwością i empatią Pan Tomasz ukazuje wewnętrzne rozterki, zmagania, porywy serca jakie są udziałem naszych bohaterów. A ci rewelacyjnie ukazani, to złożone, nieidealne, pokomplikowane osobowości. Obydwoje skradli moje serce, ona jest spokojną, ułożoną, sympatyczną osobą. Trzyma ludzi na dystans, nie potrafi zaufać. Jej codzienność jest szczegółowo zaplanowana, tego się trzyma i to daje jej pozorny spokój. On jest mężczyzną po przejściach, próbuje na nowo odbudować swój świat. Ich spotkanie staje się swoistym światełkiem w ich ogarniętym mrokiem życiu.
„Krótkie chwile radości i autentycznego szczęścia były jak promyki słońca w pochmurne dni.”
Relacja naszej pary rozwija nienachalnie z dużym dystansem, niespiesznie. Tkwią w przeszłości, nieporadnie próbują wyrwać się z jej szponów. Między nimi jest pełno niedomówień, tajemnic, bywa niezręcznie. Jednak coś ich do siebie przyciąga, z nieufnością i ostrożnością brną coraz dalej. Czy będą sobie wstanie na tyle zaufać, aby otworzyć się przed sobą? Ogromne, dołujące poczucie osamotnienia, apatia, a z drugiej strony samotność, która staje się ukojeniem dla duszy. Próba uporządkowania swojego życie, tak aby móc z czystą kartą ruszyć do przodu, bez dalekosiężnych planów na przyszłość, bo te życie najczęściej samo koryguje. Niedomówienia, ich nadmiar nie prowadzi do niczego dobrego, powodują stopniowy rozkład nawet najtrwalszych fundamentów. Ważne życiowe, czasami tak trudne wybory. Samo życie.
Klimatyczna, spokojna, nasycona mądrością, pełna refleksji piękna opowieść. Wszystko ma swoje miejsce i swój czas. Tak łatwo utracić, zgubić szanse jakie niesie nam los. Powieść daje do myślenia i niesie nadzieję. Zakończenie jest przewidywalne, idealne, takiego właśnie chciałam, wywołało mój szczery uśmiech. Za książkę dziękuję wydawnictwu Filia. Jestem bardzo ciekawa innych książek Autora, tę serdecznie polecam.








Lubię klimatyczne i refleksyjne powieści, więc to coś dla mnie.