“Syn wiatru. Bękart” Anna Stryjewska – opowieść o tym, że czasem największą walką jest po prostu przetrwać dzieciństwo… i nie stracić siebie.

Opowieść przesiąknięta bólem, wzrusza i zostawia po sobie ślad.
“Życie to dla jednych radość, dla innych tylko udręka”.
Poznajemy Szymka — chłopca, którego życie od samego początku nie rozpieszcza. Na świat przychodzi jako „ten niechciany”, naznaczony decyzjami dorosłych, ich błędami i słabościami. Ojciec wybiera wygodę i powrót do swojego poukładanego życia, zostawiając za sobą kobietę i dziecko. A Szymek… trafia pod opiekę babci, która zamiast serca daje chłopcu chłód i surowość. Wychowywany twardą ręką, w świecie pełnym zasad, obowiązków i surowości, uczy się życia szybciej, niż powinien. W szkole musi mierzyć się z okrutnymi słowami rówieśników, z wyśmiewaniem, z łatkami, które bolą bardziej niż cokolwiek innego. A jednak… mimo wszystko pozostaje w nim coś niezwykle pięknego — wrażliwość, dobroć, potrzeba bycia kochanym. Jest w tej historii też kilka promyków światła. Wujek — ciepły, bliski, ważny. Krótkie chwile normalności. Małe marzenia, jak choćby ten upragniony rower… Ale życie Szymka nie zna łatwych scenariuszy. Strata goni stratę. A kiedy chłopiec zostaje zupełnie sam, trafia do domu dziecka — miejsca surowego, szarego, w którym trzeba nauczyć się przetrwać.

“…w życiu jest czas na wszystko, na życie i na śmierć. I nic nie dzieje się bez przyczyny, bo każdy ma zapisaną w niebie własną drogę”.
Moje kolejne udane spotkanie z twórczością Anny Stryjewskiej. Przejmująca, wielowymiarowa, dopracowana w każdym szczególe historia. Akcja toczy się rytmem, który nie pozwala się oderwać od lektury. Fabuła zajmująco poprowadzona, prowadzi nas przez kolejne etapy życia Szymka z ogromną czułością, ale też szczerością. Autorka nie upiększa rzeczywistości. Pokazuje ją taką, jaka jest, trudną, czasem niesprawiedliwą, bolesną. A jednocześnie nie odbiera nadziei. Bohaterowie zostali wykreowani niezwykle wyraziście, to ludzie z krwi i kości. Szymek od razu skradł moje serce.
“Syn wiatru. Bękart” to przejmująca, poruszająca historia. Opowieść o rodzącej się sile. O tym jak dziecko, które zbyt wcześnie musi dorosnąć, uczy się nie tylko przetrwania, ale i walki o siebie. To książka o samotności, o odrzuceniu, o tęsknocie, ale też o tym, że nawet najtrudniejszy początek nie musi oznaczać końca bez nadziei. Że gdzieś po drodze można odnaleźć dobro. I siebie. Bo nawet w najbardziej szarych miejscach mogą pojawić się ludzie, którzy wyciągną rękę. Szymek to bohater, którego nie da się nie polubić. Jest prawdziwy. Kruchy i silny jednocześnie. Brak wsparcie, zrozumienia, wyśmiewanie, brak lojalności. Traumy z dzieciństwa. Na uwagę zasługuje klimat tej historii. Wyraźnie czujemy tu lata 80-te, ich surowość, prostotę, codzienność, w której nic nie przychodziło łatwo. Wszystko to tworzy tło dla opowieści o dorastaniu, o szukaniu siebie, o potrzebie miłości i akceptacji.
Opowieść bolesna, ale i poruszająca. Skłania do refleksji, daje do myślenia. Bije z niej ogromne poczucie samotności. Z niecierpliwością czekam na kontynuację. Za książkę dziękuję Wydawnictwu Skarpa Warszawska. Polecam!
“Syn wiatru. Bękart”
Autorka: Anna Stryjewska
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Gatunek: literatura obyczajowa, romans

Liczba stron: 320
Data wydania: marzec 2026 r.




